Kategorie
warsztaty

Królowa

Królowa

Stań się Królową własnego życia

i przestań czekać na pozwolenie, by być szczęśliwą!

II edycja transformacyjnego warsztatu online dla kobiet

Czy czujesz, że żyjesz życiem innych? Że ciągle odkładasz swoje marzenia na później? Że brakuje Ci pewności siebie, by sięgnąć po to, czego naprawdę pragniesz?

Ten warsztat jest dla Ciebie, jeśli jesteś gotowa na zmianę.

Co zyskasz uczestnicząc w warsztacie?

✨ Odzyskasz kontrolę nad swoim życiem i nauczysz się stawiać zdrowe granice

✨ Odkryjesz swoją wewnętrzną moc i przestaniesz czekać na pozwolenie, by być sobą

✨ Zbudujesz niezachwianą pewność siebie opartą na autentycznej samoakceptacji

✨ Stworzysz konkretny plan działania dopasowany do Twoich wartości i priorytetów

✨ Połączysz się z inspirującymi kobietami, które podobnie jak Ty pragną żyć pełnią życia

Dla kogo jest ten warsztat?

Dla każdej kobiety, która:

🌿 Chce przestać zadowalać wszystkich dookoła kosztem własnego szczęścia

🌿 Jest zmęczona życiem według cudzych oczekiwań

🌿 Pragnie odkryć, kim naprawdę jest i czego chce od życia

🌿 Jest gotowa zainwestować w swój rozwój osobisty

Twoja przemiana zaczyna się tutaj

Druga edycja warsztatu to odpowiedź na entuzjastyczne opinie uczestniczek pierwszej edycji, które już dziś żyją jako Królowe swojego życia – świadome swojej wartości, odważne w działaniu i spełnione.

Dołącz do nas i odkryj, że korona już na Ciebie czeka. Musisz tylko po nią sięgnąć.

 
Z tej okazji zapraszam Cię na niezwykły warsztat rozwoju duchowego. 
Zapraszam Cię do kręgu kobiet, które zawrą przymierze ze swoją wewnętrzną Królową, aby z miłością i mądrością zacząć zarządzać swoim królestwem: czasem, energią, relacjami, pracą, granicami i pięknem codzienności. 
To niezwykły moment otwarcia się na swoją wewnętrzną wolność i mądrość, aby wziąć odpowiedzialność za swoje życie, zasiąść na tronie i rozpocząć panowanie z nową energią i na nowych warunkach.

15 listopada 2025 (sobota)
godz. 9:00 USA (15:00 UK/ 16:00 PL)

Podczas tego warsztatu:

  • przyjmiesz swoje Królestwo: pełną władzę oraz pełną odpowiedzialność
  • zrobisz porządki w swoim Królestwie
  • ustalisz prawa, obowiązki oraz granice swojego Królestwa
  • ułożysz swoją wizję i kierunek na najbliższe 9 lat panowania
  • stworzysz “Dekret Królowej” – klarowne intencje i zasady dla siebie
  • nauczysz się przyjmowania darów od życia, podejmowania decyzji i komunikacji bez poczucia winy
  • otworzysz się na spotkanie Króla.

Forma warsztatu

✅ Warsztat tylko dla kobiet
✅ Spotkanie online (Google Meet) – 6 godzin.
✅ Podczas warsztatu będzie 30 min przerwa na lunch
✅ Warsztat będzie nagrywany i otrzymasz do niego dostęp
✅ Będziesz potrzebowała cichą, wygodną przestrzeń, notes i długopis, coś do pisania, świeca w ulubionym kolorze
ILOŚĆ MIEJSC JEST OGRANICZONA!
 

Cena i zapisy

  • 💰 Inwestycja: £70 (350 zł, 80 Euro, 95$)
  • 📅 Termin: 15.11.2025, godz. 9:00 USA (15:00 UK / 16:00 PL)
  • Jeżeli nie masz PayPal i wolisz płatność przelewem bankowym, skontaktuj się ze mną.
❤️🧡💛💚💙💜
W razie pytań pisz śmiało:
WhatsApp: +44 7934371990
E-mail: kontakt@terapeutkaduszy.com

Zarezerwuj miejsce już teraz

Udostępnij lub zaproś znajomych

Kategorie
warsztaty

Mama – trudna relacja

Mama – trudna relacja

Droga do uzdrowienia i wolności

Czy czujesz, że Twoja relacja z mamą wciąż wywołuje w Tobie ból, złość lub poczucie winy? Trudna relacja z mamą może zostawić w nas głębokie ślady, ale też stać się źródłem mocy i samoświadomości. Podczas warsztatu przejdziesz proces od rozpoznania ran, przez kontakt z wewnętrznym dzieckiem, aż po odnalezienie swojej wewnętrznej siły. To zaproszenie do spotkania ze sobą – z troską, akceptacją i odwagą.
 
To warsztat dla osób, które pragną głębiej zrozumieć swoją relację z mamą i uzdrowić to, co wciąż boli. Dzięki wewnętrznej pracy i procesom odkryjesz, jak zmienić ciężar przeszłości w siłę na przyszłość. To nie tylko spotkanie z historią Twojej mamy – to przede wszystkim duchowa podróż do samej siebie.

6 września 2025 (sobota)
godz. 10:00 UK (11:00 PL)

Ten warsztat jest dla Ciebie, jeżeli:

  • czujesz, że relacja z mamą nadal wpływa na Twoje życie i emocje.
  • chcesz uwolnić się od poczucia winy, lęku czy złości.
  • poszukujesz duchowego rozwoju i głębszego połączenia ze sobą.
  • chcesz wreszcie poczuć, że masz prawo do własnych granic i wyborów.

Co zyskasz dzięki warsztatowi?

✅ Zrozumiesz mechanizmy i wzorce przejęte od mamy.
✅ Nauczysz się rozpoznawać i wyrażać swoje emocje.
✅ Skontaktujesz się ze swoim wewnętrznym dzieckiem.
✅ Doświadczysz uwalniających ćwiczeń i rytuałów transformacji.
✅ Otrzymasz narzędzia do budowania zdrowych granic i wzmacniania poczucia własnej wartości.
Twoja historia z mamą nie musi już rządzić Twoim życiem.
To moment, by odzyskać spokój, moc i wolność.
Relacja z mamą jest żywa w każdym z nas. W dorosłym życiu uwewnętrzniony głos matki może być wspierający albo krytykujący. Uzdrowienie wewnętrznej relacji z matką to proces przekształcania wewnętrznej matki, powstałej z kopii naszej realnej mamy, w mamę akceptującą, kochającą, towarzyszącą. To ten głos w nas, który szepcze: „Jestem tu, tulę cię”.
 

Forma warsztatu

  • Spotkanie online (Google Meet) – potrwa około 4 godziny.
  • Praca w grupie + ćwiczenia indywidualne.
  • Zapewnij sobie spokojną przestrzeń.
  • Warto przygotować sobie coś do pisania oraz coś do picia.
  • Prowadzenie: Joanna Krzyżanowska
  • ILOŚĆ MIEJSC JEST OGRANICZONA!

Cena i zapisy

  • 💰 Inwestycja: £60 (300 zł, 70 Euro, 80$)
  • 📅 Termin: 06.09.2025, godz. 10:00 UK (11:00 PL)
  • Jeżeli nie masz PayPal i wolisz płatność przelewem bankowym, skontaktuj się ze mną.
❤️🧡💛💚💙💜
W razie pytań pisz śmiało:
WhatsApp: +44 7934371990
E-mail: kontakt@terapeutkaduszy.com
Relacja z matką jest żywa w każdym z nas. W dorosłym życiu uwewnętrzniony głos matki może być wspierający albo krytykujący. Autoterapia wewnętrznej matczynej rany to proces przekształcania wewnętrznej matki, powstałej z kopii naszej realnej matki, w matkę akceptującą, kochającą, towarzyszącą. To ten głos w nas, który szepcze: „Jestem tu, tulę cię”.
 

Udostępnij lub zaproś znajomych

Kategorie
warsztaty

Pokochaj Swój Cień

Pokochaj Swój Cień

stań do życia w Swojej PEŁNI!

Cień jest wszystkim tym, co powstrzymuje nas w życiu.
To ta część nas, która domaga się miłości i uwagi, nie otrzymawszy jej, obraca się przeciwko nam.
 
CIEŃ To uwięziony potencjał, widziany w negatywie.
 
Czasami jest tak, że strefa cienia dobija się do nas i może się przejawiać jako…
  • odczuwanie wewnętrznego braku, wewnętrznej pustki duchowej
  • lęk przed działaniem
  • brak wiary w siebie
  • niska samoocena
  • negatywne myśli – czarnowidztwo
  • krytykowanie siebie i innych
  • częste zmiany nastroju, napady złości, odczuwanie nienawiści
  • koszmary senne
  • pech, ciężar duchowy 
Jeżeli identyfikujesz w sobie opisane zjawiska, zapraszam Cię serdecznie do wzięcia udziału
w Warsztacie głębokiej pracy z podświadomością, podczas którego prawdziwie zbliżysz się do siebie.
Z miłością i akceptacją przyjmiesz te części siebie, od których się odwracałaś,
aby poczuć w siebie PEŁNIĘ swojego potencjału.
 
Przepracowany, pokochany cień przestaje być naszym wrogiem, sadystą i katem.
Odkrywa pozytywny aspekt potencjału, zapełniając dotkliwy brak, z jakim zmagał się umysł.
Tym samym przyczynia się do większej świadomości własnych możliwości i poczucia wewnętrznej pełni. Staje się w naszych oczach pełnowartościowym składnikiem Jaźni, który odtąd pracuje na rzecz harmonii, a nie dysharmonii.
 
Nagranie z warsztatu można nabyć pisząc do mnie na email
kontakt@terapeutkaduszy.com
  

Inwestycja: £50 (250 zł)

Czas trwania: około 6 godziny

Co będzie potrzebne: spokojne i bezpieczne miejsce, gdzie będziesz mogła/ mógł swobodnie poświęcić sobie czas. Warto przygotować sobie coś do pisania oraz coś do picia.

Jeżeli nie masz konta PayPal, po kliknięciu w przycisk „Pay with PayPal” pojawi się okienko, gdzie można wybrać opcję płatności kartą (w czarnej ramce). W razie problemów napisz do mnie.

Jeżeli jesteś zainteresowana/-y wzięciem udziału w kolejnej edycji na żywo, napisz do mnie tutazakończył

Co możesz osiągnąć podczas warsztatu:
  • Zrozumienie po co nam cień.
  • Akceptację dla swoich słabości.
  • Zrozumienie procesu życia
  • Zwiększenie życzliwości i szacunku dla własnej ułomnej ludzkiej natury.
  • Poczucie wewnętrznego spokoju i miłości.
  • Otoczysz się czułością i opieką.
  • Zwiększy się Twój poziom samoakceptacji.
  • Otworzysz się na siebie z miłością aby rozpocząć nowy etap swojego życia bliżej siebie.
“Obejmij całe swoje życie, zarówno światło jak i ciemność.
Tańcz ze swoim cieniem i przyjmij te części Siebie, którym zaprzeczałaś.
Przytul swoją przeszłość i wszystko to, co zostało ukryte i zanegowane.”
~ Denise Linn

Udostępnij lub zaproś znajomych

Kategorie
warsztaty

Pokochaj Siebie Najpierw

Pokochaj Siebie Najpierw

Milosc wwlasna warsztat

W poszukiwaniu najważniejszej miłości życia

Warsztat głębokiej pracy z podświadomością, podczas którego zbliżysz się do siebie z miłością, akceptacją i uznaniem.
Aby otrzymać miłość, trzeba się na nią otworzyć poprzez uznanie siebie godną miłości.
To może się zadziać tylko, gdy NAJPIERW W PEŁNI pokochasz Samą Siebie.
Podczas warsztatu nauczysz się jak słuchać, rozumieć i wspierać siebie.
Odkryjesz tajemnice swojego wewnętrznego świata,
aby stać się bardziej świadomą i szczęśliwszą.
 

Nagranie z warsztatu można nabyć pisząc do mnie na kontakt@terapeutkaduszy.com

Inwestycja: £50 (250 zł)

Czas trwania: około 5 godziny

Co będzie potrzebne: spokojne i bezpieczne miejsce, gdzie będziesz mogła/ mógł swobodnie poświęcić sobie czas. Warto przygotować sobie coś do pisania oraz coś do picia.

Jeżeli jesteś zainteresowana/-y wzięciem udziału w kolejnej edycji na żywo, napisz do mnie tutaj.

Jeżeli:
  • Pragniesz miłości, szukasz jej, czekasz na nią, jesteś chodzącym GŁODEM miłości… ale nic się nie dzieje.
  • Nie potrafisz albo boisz się mówić o swoich potrzebach i emocjach z obawy przed oceną ze strony innych.
  • Wciąż porównujesz się do innych i czujesz się od nich gorsza.
  • Jesteś bardzo krytyczna wobec siebie i nie potrafisz odpuścić.
  • Bardzo silnie reagujesz na słowa krytyki. Złościsz się szybko, albo „mielisz w sobie godzinami” to, co ktoś Ci powiedział.
  • Czujesz, że jesteś niewidzialna dla mężczyzn, dla awansów w pracy czy pieniędzy.
  • Często masz poczucie, że „powinnaś się zmienić” być „jakaś”, tylko nie taka, jaka jesteś.
To pomyśl, jak by to było gdyby to, o czym już przestałaś nawet marzyć, to, co głęboko zakopałaś na dnie swojego serca stało się rzeczywistością?
Jak by to było być w zupełnie innym miejscu. 
W miejscu, w którym stawianie siebie i swoich potrzeb na pierwszym miejscu jest dla Ciebie całkowicie naturalne.
W miejscu, w którym nie musisz zasługiwać na niczyją miłość.
W miejscu, w którym emanujesz naturalną, żeńską energią, która przyciąga wymarzone relacje.
 
Co może sprawić, że zmienisz sposób postrzegania siebie i znajdziesz się w innym miejscu?

Przede wszystkim Twoje własne zaangażowanie. Tak! Twoje własne! Może się zdziwisz, ale nic nie dzieje się samo. Aby efekt mógł zaistnieć, TY musisz zacząć działać.
Możesz to zrobić oczywiście sama, ale możesz również skorzystać z energii całej grupy podczas pracy na Warsztacie. Do czego serdecznie Cię zapraszam!
Podczas warsztatu:
  • Dowiesz się na jakim poziomie jest Twoja miłość do siebie
  • Przejdziesz 9 kroków do pokochania siebie
  • Uznasz swoje potrzeby i zaopiekujesz się nimi
  • Przyjmiesz swoje „wady”
  • Poznasz metody okazywania sobie miłości
  • Przejdziesz piękny proces przyjęcia siebie na nowo
  • Otoczysz się czułością i opieką
  • Zwiększy się Twój poziom samoakceptacji
  • Otworzysz się na siebie z miłością, aby rozpocząć nowy etap swojego życia bliżej siebie ❤️❤️❤️

Udostępnij lub zaproś znajomych

Kategorie
blog

Etykietki

Etykietki
Kim jest JA?

Ważne jest NIE to, by wiedzieć, kim lub czym jest „ja”. Tego nigdy się nie osiągnie. Ważne jest, aby odrzucić etykietki.

Jak mówią mistrzowie zen: „Nie szukaj prawdy, po prostu odrzuć swoje poglądy”. Odrzuć swoje teorie. Nie szukaj prawdy. Prawda nie jest czymś, czego się szuka, ona jest. Jeśli przestaniesz tkwić przy swoich poglądach, pojmiesz to.

Coś podobnego ma miejsce tutaj. Jeśli odrzucisz etykietki, którymi się posługujesz, zrozumiesz to. Co rozumiem przez termin „etykietka”? Każdą etykietkę, która możesz sobie wyobrazić, być może z wyjątkiem określenia „istota ludzka”. Ja jestem istotą ludzką. Jasne, oczywiście, ale niewiele mówiące.

Kiedy jednak mówisz: „Jestem człowiekiem sukcesu” – to jest to już głupotą. Sukces nie stanowi części twojego „ja”. Sukces jest czymś, co przychodzi i odchodzi, dziś może być twoim udziałem, jutro już nie. Sukces to nie jest „ja”.

Mówiąc: „Byłem człowiekiem sukcesu” – myliłeś się, pogrążony byłeś w ciemności. Utożsamiałeś się z sukcesem. To samo odnosi się do sytuacji, gdybyś powiedział: „Jestem nieudacznikiem, prawnikiem, biznesmenem”. Wiesz, co się stanie, jeśli zaczniesz identyfikować się z takimi rzeczami. Przylgniesz do nich, zaczniesz się martwić, że je utracisz i stanie się to źródłem twoich cierpień.

To właśnie miałem na myśli, kiedy poprzednio powiedziałem: „Jeśli cierpisz, to znaczy, że śpisz”. Chcecie znaku świadczącego o tym, że śpicie? Oto on. Cierpicie.

Cierpienie jest znakiem braku kontaktu z prawdą. Cierpienie dane jest ci po to, byś otworzył oczy naprawdę, żebyś mógł zrozumieć, że gdzieś jest jakiś fałsz, tak samo jak ból fizyczny mówi o jakiejś niewydolności, chorobie. Cierpienie wskazuje na istnienie fałszu. Wyzwala się w kolizji z rzeczywistością.

Kiedy twoje złudzenia zderzają się z rzeczywistością, kiedy fałsz zderza się z prawdą, wówczas pojawia się cierpienie. Poza tym nie ma cierpienia.

Anthony de Mello, Przebudzenie

Każdy zobaczy w tobie to, na co gotowa jest jego świadomość. 

~ Farida Sorana

Udostępnij

Kategorie
blog

Ciało bolesne

Ciało bolesne

Ciało bolesne.
Trauma odrzucenia.

Metoda pracy wg Eckhart Tolle z odrzuconymi częściami – ciało bolesne.

Każde bolesne emocjonalnie doznanie pozostawia po sobie osad cierpienia. Żyje ono w nas jeszcze długo po fakcie odrzucenia, miesza się z zadawnionym bólem, który wcześniej w sobie mieliśmy i wrasta w umysł i ciało. Zasada ta oczywiście dotyczy także wszystkiego, co wycierpieliśmy w dzieciństwie. Z nagromadzonego bólu powstaje negatywne pole energetyczne, wypełniające ciało i umysł. Jest to niewidzialny, odrębny byt.

Z bólu emocjonalnego powstaje bowiem ciało bolesne. 
Ma ono dwa tryby istnienia: utajony i czynny. U jednej osoby może przez dziewięćdziesiąt procent czasu pozostawać w uśpieniu, natomiast u innej, głęboko nieszczęśliwej, potrafi być stale aktywne. Niektórzy ludzie żyją niemal wyłącznie za pośrednictwem swojego ciała bolesnego, inni zaś mogą odczuwać jego obecność tylko w pewnych okolicznościach – na przykład w związkach osobistych albo w sytuacjach kojarzących się z niegdysiejszą stratą lub porzuceniem, z fizycznym bądź emocjonalnym zranieniem.

Ciało bolesne może dać znać o sobie pod wpływem jakiegokolwiek bodźca, zwłaszcza gdy uruchamia on echa dawnej bolesnej prawidłowości. Kiedy gotowe jest się obudzić, wystarczy myśl czy też niewinna uwaga kogoś z najbliższego otoczenia, żeby je uruchomić. Niektóre ciała bolesne są stosunkowo mało szkodliwe – trochę jak rozkapryszone dziecko. Zdarzają się też jednak złośliwe bardzo niszczycielskie jak istne demony. Niektóre ciała bolesne doprowadzają swoich żywicieli nawet do samobójstwa. Bardzo ważne jest obserwowanie własnego ciała bolesnego.

Należy zauważać w sobie wszelkie przejawy niezadowolenia: irytację, zniecierpliwienie, zasępienie, chęć czynienia krzywdy, gniew, przygnębienie, pragnienie, chęć aby w naszym związku osobistym pojawiła się nuta dramatu. Mogą one znaczyć, że ciało bolesne próbuje zbudzić się z uśpienia. Jeśli rzeczywiście się zbudzi, natychmiast należy je na tym przyłapać. Ciało bolesne walczy o przetrwanie – tak jak każdy byt. Przetrwać zaś zdoła tylko pod warunkiem, że skłoni nas, abyśmy bezwiednie z nim się utożsamiali. Może wyjść z ukrycia i przejąć władzę, „stać się nami” i za naszym pośrednictwem żyć. Potrzebuje nas jako narzędzia zdobywania „pokarmu”. Będzie się żywiło każdym doznaniem, które wibruje pokrewną mu energią – wszystkim, co rodzi nowy ból pod jakąkolwiek postacią: gniewu, skłonności niszczycielskich, nienawiści, rozpaczy, dramatycznych emocji, przemocy, a nawet choroby.

Gdy więc ciało bolesne nami zawładnie, stworzy ci sytuację, która odbije ku niemu energię, nastrojoną na jego własną częstotliwość, żeby mogło się nią karmić. Ból może się żywić tylko bólem. Nie może się żywić radością. Po prostu jej nie trawi.

Z chwilą gdy ciało bolesne przejmie władzę nad nami, nasz apetyt na ból wzrasta. Stajemy się ofiarą lub oprawcą. Chcemy wtedy zadawać cierpienie lub cierpieć Oczywiście nie jesteśmy tego świadomi. Warunkiem przetrwania ciała bolesnego jest nasze utożsamienie z nim i nieświadomy lęk przed konfrontacją z bólem, który w nas żyje. Jeśli nie spojrzymy na ten ból prosto w oczy, to będziemy musieli raz po raz na nowo go przeżywać. Ciało bolesne może wydawać się niebezpiecznym bytem, na którego nie mamy odwagi spojrzeć. Ciało bolesne nie chce, abyśmy mieli je pod bezpośrednią obserwacją i widzieli go takim, jakie jest. Kiedy zaczynamy je obserwować i ogarniamy je uwagą, pryska łącząca cię z nim więź utożsamienia. Pojawia się wyższy wymiar świadomości czyli przytomna obecność.

Jesteśmy wtedy świadkiem i obserwatorem poczynań ciała bolesnego.

Co się dzieje z ciałem bolesnym, gdy osiągamy wystarczającą świadomość, żeby przestać z nim się utożsamiać?

To nieświadomość stwarza ciało bolesne – świadomość przemienia. Z ciałem bolesnym nie należy walczyć. Próba podjęcia takiej walki wywołuje konflikt wewnętrzny, i powoduje jeszcze większy ból. Wystarczy je tylko obserwować. Kiedy obserwujemy ciało bolesne, akceptujemy je jako jedną z rzeczy, które w danej chwili istnieją. Ciało bolesne zbudowane jest z uwięzionej energii życiowej, która odszczepiła się od całości naszego pola energetycznego i zyskała chwilową autonomię w wyniku procesu utożsamienia z naszym umysłem.

Kiedy zaczniemy się wyzbywać poczucia tożsamości z ciałem bolesnym i staniemy się obserwatorem, ciało to jeszcze przez pewien czas będzie działało, próbując podstępem skłonić nas abyśmy znów z nim się utożsamiali. Na tym etapie może powodować bóle fizyczne w różnych częściach ciała, ale dolegliwości te ustąpią. Należy być na tyle obecnym, abyśmy mogli bezpośrednio obserwować ciało bolesne i czuć jego energię. Nie będzie wtedy miało władzy nad naszym myśleniem. Lecz gdy tylko zestroimy myślenie z polem energetycznym ciała bolesnego, utożsamiamy się z nim i znów zasilamy je własnymi myślami.

Na przykład jeśli dominującą częstotliwością energii ciała bolesnego jest gniew i rozpamiętujemy coś, co nam kiedyś zrobiono, albo planujemy odwet, znaczy to, że straciliśmy świadomość i ciało bolesne stało się „NAMI”. Gniew bowiem zawsze podszyty jest bólem. Jeśli ogarnia cię mroczny nastrój, wpadasz w negatywny tryb umysłu i zaczynasz rozmyślać o tym, jakie okropne masz życie – twoja myśl zestraja się z ciałem bolesnym, tracisz świadomość i jesteś narażony na ataki z jego strony.

Aby pracować z własnym ciałem bolesnym: skup uwagę na tym, co w sobie czujesz, zrozum, że uczucie to jest ciałem bolesnym, zaakceptuj jego obecność, nie myśl o nim i nie pozwól, żeby czucie ustąpiło miejsca myśleniu, nie osądzaj ani nie analizuj, nie twórz sobie z tego tożsamości, bądź tu i teraz, obserwuj to, co się w tobie dzieje, uświadom sobie obecność emocjonalnego bólu i obserwuj go.

Może się okazać, że perspektywa zerwania więzi tożsamości, łączącej cię z własnym bólem, budzi w tobie silny opór. Prawdopodobieństwo wystąpienia takiej sytuacji jest szczególnie duże, jeśli przez większość życia mocno utożsamiałeś się ze swoim emocjonalnym ciałem bolesnym i twoje poczucie własnego „ja” w całości albo w znacznej mierze opiera się na tym utożsamieniu. Wtedy z ciała bolesnego zbudowałeś sobie nieszczęśliwe ,ja” i wierzysz, że jesteś właśnie tą zrodzoną z umysłu fikcją.

Jeżeli tak jest to pod wpływem nieświadomego lęku przed utratą tożsamości pojawi się w tobie silny opór wobec wszelkich prób zerwania tej relacji utożsamienia. Będziesz wtedy wolał cierpieć niż pozbyć się nieszczęśliwego Ja”. Jeśli tak właśnie jest, obserwuj opór, który w sobie czujesz. Obserwuj przywiązanie do własnego bólu. Bądź bardzo czujny. Obserwuj tę szczególną przyjemność, jaką sprawia ci własna zgryzota. Obserwuj przemożną chęć mówienia lub myślenia o niej. Opór ustanie, jeśli go sobie uświadomisz. Będziesz mógł wtedy skupić uwagę wewnątrz ciała bolesnego, trwając przy nim jako przytomny świadek, i w ten sposób zapoczątkować jego przemianę. Tylko ty sam możesz to zrobić. Zadanie to potrafią również spełnić niektórzy terapeuci, pod warunkiem, że wznieśli się nad poziom umysłu i, pracując z klientem, umieją wzbudzić w sobie i utrzymać stan intensywnej, świadomej obecności.

Źródło: Eckhart Tolle „Potęga teraźniejszości”

 

Nie możesz cofnąć się i zmienić początku, ale możesz zacząć tam gdzie jesteś i zmienić zakończenie. 

~ James Sherman

Udostępnij

Kategorie
blog

Wibracje mistrzowskie daty urodzenia


Wibracje mistrzowskie

Czym są liczby mistrzowskie

Wszystko, co nas dotyczy, określają liczby towarzyszące nam od Urodzenia, które zawierają w sobie metafizyczną wartość i pewne znaczenie. Wiemy, że cechy, potencjał i moc, które symbolizują, są darem Duszy na naszą życiową podróż, narzędziami do pracy, którą wybraliśmy w tym wcieleniu. 

Oprócz liczb podstawowych (1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9) w numerologii używamy także tak zwanych Liczb Mistrzowskich 11, 22, 33 i 44, które posiadają podstawowe cechy Liczb Prostych 2-4-6-8, a ponadto nadają szczególne cechy dodatkowe.

Gdy w Portrecie Numerologicznym pojawia się Liczba Mistrzowska, mamy do czynienia z istotą, która ewoluowała podczas wielu ziemskich doświadczeń. Dzięki wiedzy i wewnętrznemu światłu, które zdobyła, zrozumiała, że głównym sensem życia jest samodoskonalenie wewnętrzne oraz poświęcenie się służbie innym.

Liczby Mistrzowskie są natchnione i jasnowidzące, to prawdziwe wizjonerki podążające złotą ścieżka prowadzącą do wiedzy i doskonałości. Ich obecność w dowolnym miejscu Portretu Numerologicznego oznacza, że dana osoba stara się sprostać surowym wymaganiom osobistym, które jednocześnie nadają jej szczególne przywileje.

Jako Istoty Światła zobowiązane są kochać, prowadzić, chronić i nauczać wszystkich ludzi. Powinny być przykładem dla tych, którzy jeszcze nie osiągnęli stopnia ich ewolucji. Ich życiem powinna kierować pokora oraz posłuszeństwo kosmicznym nakazom Miłości, Służby i Oddania. W zamian otrzymują mistrzostwo w tym, co zdecydują się robić, gdyż dysponują wielkim bagażem wiedzy zdobytej w trakcie swoich licznych wcieleń, a która znajduje się na progu ich świadomości. Udzielają Boskiej Opieki. Otaczają nas nią w najtrudniejszych chwilach i ratują, gdy wszystko wydaje się stracone.

Są też Liczbami Próby, dlatego co jakiś czas dana osoba stawia czoła wyzwaniom, a także dokonuje wyborów moralnych i materialnych. Niemniej życie Liczby Mistrzowskiej jest niemal zawsze drogą samotną. Ponieważ jej walka i motywacje nie zawsze są rozumiane, często czuje się wyobcowana. Nigdy jednak nie powinna działać w sposób małostkowy lub niegodny, bo straciłaby promieniejącą charyzmę i wewnętrzną siłę, które nadają jej otuchy.

„Choć życie jest takie, jakim je czynimy, liczby są przewodnikami pozwalającymi poznać pozytywny
i negatywny potencjał, który wnoszą w chwili naszych narodzin.
Numerologia uczy przede wszystkim, jak ich używać, by wywoływać pozytywne zmiany
w naszej osobowości, życiu codziennym i przeznaczeniu .”
~ Gladys Lobos

Wibracja mistrzowska 11

11 Kapłan z ludu – to wibracja nauczyciela, mediumicznie rozwiniętego, uczuciowego dyplomaty, który ma zdolności do jasnowidzenia i jasnosłyszenia. Karmiczne mistrzostwo to powstaje w życiu, w którym byliśmy kapłanami najniższymi w hierarchii, bez względu na system religijny któremu służyliśmy. Byliśmy tymi, którzy pracowali z wiernymi i swoją postawą uczyliśmy jednej, podstawowej zasady uniwersalnej: „Czyń drugiemu tak, jak chcesz, aby i tobie czyniono”.

Mistrzostwo 11 jest służbą drugiemu człowiekowi w kreowaniu przez niego jego własnej etyki wewnętrznej. Wskazuje, że mamy za sobą życie, w którym rozwinęliśmy intuicyjne i bezpośrednie połączenie z doskonałą twórcza energią świata. Bez względu na to czy dziś nazywamy ją Bogiem, Wielkim Duchem, Inteligentną Energią Kosmosu, czy inaczej. W  naszym działaniu w tym życiu oczekuje się od nas zachowania etycznego i powrotu do osiągniętej już kiedyś wiedzy i samodyscypliny.

Wizjonerstwo, inspiracja i praca dla wzniesienia ludzkości na wyższy poziom rozwoju wrażliwości, jest pozytywnym przejawem ambicji i aspiracji wibracji mistrzowskiej 11. Zdolność do dyplomacji i godzenia zwaśnionych to unikatowe cechy mistrza intuicji.

Niebezpieczne dla jego rozwoju i dla jego otoczenia są egocentryczne działania, narcyzm, poddaństwo i wahania. Jeśli mistrzowska wibracja występuje w numerologicznym programie życia, to moi drodzy, nikt nie dał nam jej za darmo. Po prostu kiedyś sobie ją wypracowaliśmy. Daje ona wielkie możliwości pracy dla ludzkości przez kontakt z uniwersalną energią przenikająca swą mądrością każde istnienie tego świata, ale przede wszystkim wymaga etyki wewnętrznej. Nikt nie może korzystać z mistrzowskich wibracji wykazując egoizm, bowiem w tedy spada w dół, aby szybko nauczyć się szacunku dla innych stworzeń boskiej mądrości.

Niech więc każdy posiadający w programie mistrzowskie wibracje pamięta, że światło wewnętrzne podlega prawu: „największy z was będzie sługą najniższego”.

wibracja mistrzowska 22

22 Kapłan naukowiec i skarbnik – to wibracja kreatora,  rzetelnego i konkretnego tytana pracy i geniusza rozwiązywania ważnych spraw. Powołaniem dla posiadacza tej wibracji jest rozwiązać to co powszechnie uchodzi za nierozwiązywalne. Bowiem kryje się tu genialny twórca i wynalazca. Mistrzostwo kapłana naukowca, panującego duchem nad materią, powstało w inkarnacji gdzie dociekał on lub ona, praw świata fizycznego przez intuicyjne poznanie. Mamy do czynienia z istotą świadomą uniwersalnych cząstek elementarnych, która kiedyś już pracowała nad kreacją materii przez rozmyślne kreowanie wizji wizualizacyjnych. Jest to osoba, której powierzano skarbce i klejnoty, wskutek poprzednich doświadczeń potrafi obracać pieniędzmi, zwłaszcza dużymi.

Aby dążyć do świadomego rozwoju, w obecnym życiu należy uzmysłowić sobie posiadaną niegdyś wiedzę, była ona rozległa i przekazana w skutek nauki kapłanów, często przez wtajemniczenia i iluminację. Jeśli w świątyni powierzano komuś drogocenne skarby i monety, powierzano mu byt i przetrwanie świątyni. Osoba ta musiała być świadoma tego, że każde ograniczenie jest tylko czasowe i zawsze pozorne, czyli że nie ma sytuacji bez wyjścia.

Powstała w życiu gdzie służba nasza innym, opierała się o zarządzanie pieniędzmi i rozporządzanie pracą wielu istot. To wibracja budowniczego nowych możliwości i przedsięwzięć. Przez doświadczoną współpracę w grupie i szczególne poczucie powołania do spełnienia misji, jest w stanie wykonać kolosalną pracę dla spełnienia własnych przeczuć i wywiązania się z odczuwanego obowiązku. To jest wibracja mistrzowska, która rozwinięta i świadoma pracuje nad dziełem wzniesienia ludzkości na wyższy poziom świadomości duchowej.

Dlatego też etyka wewnętrzna mistrza naukowca i skarbnika jest oparta o cztery filary:

  • po pierwsze – zachowanie moje musi być zgodne z moim systemem wartości,
  • po drugie – komunikacja moja musi dotyczyć rzeczy ważnych, czyli moich emocji i potrzeb,
  • po trzecie – muszę szanować wolność innych, ich prawo wyboru i intymne terytorium,
  • po czwarte – świadomy tego, że w każdej sytuacji wciąż nieprzerwanie się uczę staję się sługą najniższego.

Nigdy nie wolno osobie z takim powołaniem i z taką przeszłością świadomie i specjalnie szkodzić komukolwiek, ani myślą, ani czynem ani słowem. Jest to bowiem mistrzostwo panowania ducha nad kreacją materii, i jakiekolwiek dotykanie czarnej magii wraca jak bumerang do źródła.

Pokora jest cnotą niezbywalną, a egoizm mieczem, od którego można zginąć. I o tych prawdach każda osoba, która ma w programie wibrację mistrzostwa materii 22, powinna pamiętać.

Powołaniem mistrza 22 jest praca dla ludzkości przy rozwiązywaniu kwestii ekonomicznych, prawnych i edukacyjnych. Wielkie zamysły i przedsięwzięcia z rozmachem realizowane są wyzwaniem dla potrzeby pracy systematycznej i metodycznej, czyli zaplanowanej i konsekwentnej, bez względu na przejściowe trudności. Wynalazki nowej ery, ekologiczne źródła energii i globalne pojednanie są inspirującą możliwością rozwoju dla mistrzów naukowców znających wartość pracy.

Ci którzy posiadając tę wibrację działają dla dobra innych przez pracę nad systematycznym wznoszeniem fundamentów godnego życia. Politycy którzy posiadają tę wibrację mistrzostwa, są dokładnie w swoim miejscu i w czasie, jeśli pracują nad dobrem ludzkości.

Każdy mistrz 22 zachowując wewnętrzną etykę, potrafi uczyć innych ludzi procesu świadomej wizualizacji swoich potrzeb i osiągania celów.

Wibracja mistrzowska 33

33Kapłan nauczyciel etyki uniwersalnej- wibracja przewodnika, pełnego harmonii nauczyciela. Chrystusowa wibracja połączonego ze źródłem i świadomego swej doskonałości duchowego nauczyciela. Jest to bardzo wysokie mistrzostwo oparte na życiu, w którym byliśmy połączeni z nieustannym źródłem radości i pokoju. Powstało w czasach, gdy nasza dusza była nierozerwalnie zanurzona w doskonałości stwórczej. Jest to wynik albo wysokiego kapłaństwa w jakimś minionym życiu, albo indywidualnego doskonalenia, bez względu na filozofię i system religijny. Jesteśmy powołani w tej inkarnacji do odkrycia w sobie i przekazania innym uniwersalnych praw i poczucia jedności. Nauczanie doskonałości boskiej w każdym stworzeniu jest powołaniem mistrzostwa 33.

Mistrzostwo to przynosi powołanie do takiej pracy dla ludzkości, aby uczyć innych ludzi zasad uniwersalnych i etyki wewnętrznej. Inkarnacja poprzednia była świadomym nauczaniem, mistrzem i kapłanem objaśniającym pisma i zasady duchowe tego świata.

Pamiętajmy o tym, że nie każdy miał prawo czytać i objaśniać pisma, bez względu jakiej religii dotkniemy, 33 jest to kapłaństwo związane z komunikacją i odpowiedzialnością. Osoba która mogła nauczać musiała przecież interpretować pisma, czyli święte księgi, przypowieści, proroctwa, mamy więc do czynienie z istotą wielce wykształconą, oczytaną i przewidującą. Poprzednie wcielenia mistrzowskie, nawet jeśli były dalekie w naszym pojmowaniu czasu, są silną Wibracja ta jest zwana mistrzostwem Chrystusowym. Określa mistrza świadomego swej mocy i nauczyciela burzącego dogmaty po to, aby wprowadzić niepewność zmian i przez przemianę ustalić wewnętrzną harmonię.

Mistrzostwo to dotyczy kapłaństwa wewnętrznego, które przez zachowanie etyki wewnętrznej, prowadzi własnym wewnętrznym światłem do oświecenia innych. Wyraża najczystszą wibrację miłości uniwersalnej. Pozytywnie doświadczana jest liczbą uważnego, oddanego i tolerancyjnego nauczyciela, mistrza, przewodnika. Człowieka spełnionego, świadomego swego ciała i ducha. Z jego uczynków i słów płynie wiedza, mądrość, ewolucja wewnętrzna i współczucie.

Jeśli w imionach, nazwisku lub w programie numerologicznej drogi życia, posiadasz mistrzostwo 33 jesteś powołany do dzielenia się uniwersalną miłością i harmonią. Pamiętajmy jednak, że niesie to także zobowiązanie do pracy z zachowaniem filarów etyki mistrza. Co oznacza poszanowanie inności, intymnego terytorium innych i ich prawa wolnej woli. Pamiętajmy, że żyjemy w świecie wolnej woli, gdzie kształtowanie etyki wewnętrznej jest nieustannym procesem. Nie można zdobyć jej raz, nie można jej po prostu mieć. Zdarzenia i zmiany są procesem kształcenia, doskonalenia i ewolucji, wiec przyjmijmy je ze zrozumieniem, tak aby zmiana była dla nas pożądaną okolicznością życia.

Tendencją negatywną osób, których dotyczy ta liczba, jest potrzeba pokazywania innym, jak bardzo się dla nich poświęcają. Jeśli reagujesz negatywnie, będziesz używać swoich wpływów do celów egoistycznych, zaniedbywać obowiązki rodzinne, zawodowe lub społeczne i buntować się. Lekcją tej wibracji jest być naprawdę odpowiedzialnym za siebie i za innych. Uczy tolerancji i cierpliwości. Odpowiedzialność wiąże się ze zdrowym egoizmem, chodzi oto aby nie brać na siebie zbyt wielu obowiązków tak, aby mierzyć „siły na zamiary”.

Wibracja mistrzowska 44

44 wibracja szamana, skutecznego realizatora, który świadom mocy energii myśli, korzysta z nich tak, aby podnieść i wzmocnić poziom duchowego rozwoju i świadomej kreacji myśli u innych. Mamy do czynienie z wysokim mistrzostwem kreacji materii, które powstało w życiu gdy w naszych rękach spoczywała władza i bogactwo materialne. Jest to wynik życia etycznego, w którym zdobyliśmy i duchowe i finansowe wyżyny, życia w którym decydowaliśmy o losach narodów. Mistrz 44 zna wartość Ziemi jako duchowej istoty i jest silnie związany z jej energią. W tym życiu powołaniem jego jest politycznie, dyplomatycznie i ekonomicznie służyć ludzkości, aby mogła rozwijać swoją świadomość duchową.

 

Powyżej przedstawione numerologiczne wibracje mistrzowskie występują w programach numerologicznych bardzo często.

Są i rzadsze:

mistrzostwo 55 – pionierska pasja odkrywcy, która wnosi zdolność do nowatorskich rozwiązań;

mistrzostwo 66 – artystyczna wrażliwość i tolerancja;

mistrzostwo 77 – poważny, ostrożny i analityczny umysł poszukujący pozazmysłowego poznania;

mistrzostwo 88 – mistyczne doświadczenia lub geniusz finansów;

mistrzostwo 99 – altruistyczny idealistyczny prekursor duchowej głębi.

Każdy z nas ma możliwości i siłę do osiągnięcia własnego mistrzostwa dla dobra swego i innych. Nic tu nie zostało nam dane za darmo, sami już kiedyś wypracowaliśmy sobie mistrzostwo tak samo, jak sami wypracowaliśmy sobie karmiczne lekcje i długi.

 

Źródło: „Język Liczb” G. Lobos

Udostępnij

Kategorie
blog

Opętania, podczepy, ataki energetyczne

Opętania, podczepy, ataki energetyczne.

Jak sobie pomóc?

Dostajemy to, w co wierzymy a jednocześnie nie jest w stanie skrzywdzić nas to, w co nie uwierzymy.

  • Jeżeli uważasz siebie za osobę nie odporną i podatną na ataki energetyczne;
  • Jeżeli na codzień jest w tobie silnie aktywne przekonanie, że nie jestem dobrym człowiekiem;
  • Co jeśli sama jestem wampirem energetycznym?
  • Co jeśli jednak wierzę w zło i uznaję coś za grzeszne czy niegodne zaistnienia?
  • Co jeśli wierzę, że zasłużyłam na karę?
  • Co jeśli wstyd i poczucie winy często przejmują nade mną kontrolę?

Ciemny byt może zamieszkać w nas i jeżeli mu na to pozwolimy poprzez długotrwały stan obniżonych wibracji. Może zrosnąć się wewnątrz nas jako odrębna forma świadomości.

Po pierwsze i najważniejsze, należy zwrócić baczną uwagę na nasze lęki, które często przyciągają w naszą aurę dusze złośliwe, byty złośliwe, które często wnoszą w nasze życie to, czego bardzo się boimy. Pewnie, że ciężko powstrzymać nasze przyzwyczajenia, ale starajmy się nie dręczyć ciągle naszymi obawami, nie myśleć o tym wciąż i wciąż na nowo, bo za myślą idzie energia, a za energią wydarzenia. Nie przyciągajmy w nasze życie tego, czego tak bardzo nie chcemy.

Czasem będziemy podatni na podłączenia bytów, czy też spotkania z innymi duszami, wymiarami, z tego względu, że planując swoją inkarnację mamy za zadanie poznanie dusz, duchowości, tamtej strony. Być może też nauczenia się pomagania innym duszom. Brak akceptacji siebie wywołuje osłabienie naszej aury i możliwość podłączeń. Wszystkiego rodzaju uzależnienia, narkomania, alkoholizm, hazard, nieumiarkowanie przyciągają duszę z podobnymi uzależnieniami, albo byty dość złośliwe i demoniczne.

Są również miejsca, w których przebywając jesteśmy narażeni na ataki psychoenergetyczne. Są to w szczególności szpitale, cmentarze, ale również domy, w których ktoś umarł i nie pogodził się ze swoją śmiercią, a więc umarł śmiercią nagłą, może nawet samobójczą. Wkraczając w tego typu miejsca zawsze prośmy naszego anioła stróża o ochronę, otaczajmy się w myślach białym światłem.

Jak rozpoznać czy dziś w tobie mieszkają i zadomowiły się takie energie, które ty dokarmiasz i zasilasz swoją energią życiową?

Objawiają się one na przykład:

  • obsesyjnym myśleniem,
  • potrzebą zemsty na kimś i knuciu tej zemsty,
  • kompletnym odłączeniem od emocji w przejawie socjopatii,
  • w chronicznym poczuciu beznadziei i wyczerpania,
  • w depresji,
  • w emocjach i reakcjach agresywnych, których nie można opanować (atakach szału czy opętania),
  • uzależnieniu od narkotyków lub alkoholu.
Co samemu można zrobić kiedy zauważymy takie objawy?
  1. Warto zacząć od różnych sposobów wybaczania. Czy to w medytacji czy kontemplacji musimy zacząć od wybaczenia sobie i danie sobie prawa do nieświadomości, która doprowadziła nas do przebudzenia. To może wymagać nawet kilku podejść lub sesji.
  2. Kiedy wybaczanie sobie i innym zacznie się w nas pojawiać warto ugruntować to w sobie poprzez wypisywanie wszystkiego co potwierdza, że jesteś dobrym człowiekiem. To może okazać się bardzo trudne, bo ego może nie chcieć nas przepuścić do zobaczenia, czy tym bardziej do uznania tych drobnych przejawów dobroci w nas. Jeżeli to będzie trudne dla ciebie to możesz zacząć od tworzenia dobra na bierząco przez udzielanie pomocy lub dzielenie się chociażby uśmiechem, dziękowanie i docenianie tego co masz i co osiągnęłaś, możesz zapisać się do wolontariatu aby zacząć „tworzyć dobro” wokół siebie.
  3. Możesz również zacząć stosować różne techniki ugruntowywania się jak na przykład chodzenie boso po trawniku, przytulanie do drzew.
  4. Oddanie tego, czego już nie chcemy dokarmiać do ziemi albo odesłanie tam, skąd lub od kogo przyszło. Można oddać lub wytrząsać do ziemi, bo Matka Ziemia swoją energią uzdrawia i będzie wiedziała co zrobić, zneutralizuje i wykorzysta w najlepszy dla wszystkich sposób. Można strząsać potrząsając rękoma lub podskakując. Kluczowa jest tu oczywiście intencja. Oddanie tego z miłością i dziękczynieniem za to, że to ci służyło i ze świadomością, że już możesz się od tych energii uwolnić i robisz to mocą własnej woli.
  5. Generalnie postaraj się podnosić swoje wibracje. Metodami na to mogą być: wzmacnianie się w zaufaniu do siebie, ugruntowywanie siebie. Dla umysłu może się to wydawać bardzo proste, aż za proste.

    Stan wysokich wibracji u każdego człowieka jest indywidualny. Odpowiada takim stanom emocjonalnym, które są dla niego najbardziej korzystne. Może to być uczucie szczęścia, radości, spokoju lub ciszy, albo zwyczajnie poprzez brak poczucia zamartwiania się czymkolwiek. Każdy w sposób intuicyjny wie, co może mu pomóc osiągnąć stan błogości.

    Rób to, co sprawia Ci przyjemność: śpiewaj, tańcz, śmiej się, biegaj, ćwicz, medytuj, relaksuj się, maluj… Wibruj! ❤︎

Czarna magia

Przy uwalnianiu się od wpływów magicznych, potrzeba:

  • podnieść samoocenę (niezależnie od tego, co się dzieje w domu, niezależnie od tego co ci było wmawiane!),
  • wyrobić w sobie (odnowić – odkryć) niewinność,
  • wyrobić w sobie chęć do życia i radość z prostych, małych rzeczy, a przede wszystkim
  • poddać się Bogu (módl się, nawet jeśli nie czujesz Boga, ponieważ tak właśnie działa czarna magia – odcina od Boga, byś czuł się zagubiony, słaby, bezsilny!).
  • poczuć się bezpiecznie (przyjąć bożą opiekę i ochronę nad sobą).

Odtąd nie musisz już walczyć, nie musisz nikogo pokonywać. Wystarczy, że pokonasz swą niską samoocenę, że przekonasz się: “Jestem wystarczająco dobry, niezależny, wolny.”

Pamiętaj też, że tylko taki człowiek, który ma moc magii, jest podatny na działanie magii. Dlatego warto sobie oczyścić intencje dotyczące magii, oraz zrobić kilka dobrych sesji regresingowych.

Źródło: Leszek Żądło, Joanna Wiśniewska

Osłabienie naszej aury, a tym samym podatność na niebezpieczeństwa przyciągają również nagłe i niespodziewane, często traumatyczne wydarzenia w naszym życiu.

Udostępnij

Kategorie
blog

Wolność w miłości

Wolność w miłości

Będąc samemu szukamy drugiej osoby. Pragniemy doświadczać bliskości, miłości, związku. Czasem nawet ponownie postanawiamy otworzyć się na małżeństwo.

Osobiście długo myślałam o sobie, że to nie dla mnie, że ja się „do tego” nie nadaję. Pełna traum, blokad i programów od lat trzymałam się od tego z daleka. W skrytości ducha marzyłam jednak o miłości jak z romantycznej komedii, ale nie umiałam tego jakoś w sobie poskładać. Więc trzymałam się na dystans. 

Potrzebowałam czasu i przestrzeni dla siebie. By się poznać, uleczyć i uwolnić. W procesie przemiany przyszedł moment, aby stawić się do tematu partnerstwa, latami spychanego na margines.

Dojrzałam, oswoiłam emocje, wyczyściłam programy. Nadal się rozwijam, oczyszczam, uwalniam, odradzam. Teraz jestem gotowa. Gotowa być „Królową”. Gotowa na spotkanie „Króla”.

Przeszłam więc do działania. Otworzyłam profil na portalu randkowym i rozpoczęłam nową przygodę. Poszukiwanie Króla.

Jeden się nawet pojawił. Wywołał burzę i zniknął. Nawet nie doszło do spotkania. Nie musiało, aby pokazał mi jak daleko mi jeszcze do prawdziwej Królowej.

Ale czy taka Królowa w ogóle istnieje, a przede wszystkim, czy ja chcę się nią stać?

Wkrótce pojawił się nowy kandydat na Króla. Poczułam lekkość i odwagę aby się z nim spotkać. Poznałam pięknego człowieka. Całkowicie nowa energia, która płynęła z łatwością. Czułam spokój. Ukojenie. Radość.

Nagle jednak zmieniła się we mnie energia. Uświadomiłam sobie, że to nie jest to, czego chcę. I co teraz? A czego ja właściwie tak naprawdę chcę?

Kiedy zadałam to pytanie, uświadomiłam sobie, że próbuję brać odpowiedzialność za jego emocje. On robi sobie jakieś plany względem mnie, czegoś oczekuje. A co ze mną?

Zrozumiałam, że stałam się dla niego jak piękny kwiat, który chcemy zerwać natychmiast gdy go zobaczymy. Zabrać do domu, wstawić do wazonu, delektować się nim, cieszyć, kochać go nawet… nie zauważając, że on umiera w tym wazonie. Jesteśmy przy nim, troszczymy się, dolewamy wody… w oczekiwaniu na jego śmierć. A później płaczemy, że umarł. Nierzadko mamy do niego jeszcze pretensje, że tak szybko, że nas zostawił. A to przecież my pozbawiliśmy go życia, pozbawiając go wolności.

Zadałam sobie pytanie: czy ja chcę być takim kwiatem? Nagle moja bajka „żyli długo i szczęśliwie” prysła jak bańka mydlana.

Dlaczego w ogóle chciałam z kimś być?

Jak długo szukamy szczęścia na zewnątrz licząc, że ktoś nam je da, tak długo nie jesteśmy pełnią. Część mnie wołała „powinnaś z kimś być”, „powinnaś kogoś kochać”, „powinnaś tworzyć relację”. A ja pytam: kto to do mnie mówi? Czyj jest ten głos?

Wychowanie, rodzina, społeczeństwo, inni, wszyscy. A ja znów dałam się na to nabrać.

Piękne jest doświadczać drugiego człowieka, czuć jego energię, jego świeżość i wolność jaką ze sobą niesie.

Może ja chcę być kwiatem, któremu pozwoli się nadal rosnąć. Kocha się go za jego bycie i nie chce się go zawłaszczyć, zawładnąć nim, pozbawić go wolności. Kochać bezwarunkowo, bez oczekiwania i ograniczeń. Będę cię kochać jak „będziesz moja”, jak „będziesz ze mną”, „pod warunkiem, że ty będziesz kochał mnie”.

Ja tak nie chcę. Miłość stawia warunki jeżeli płynie z lęku i poczucia braku.

Uświadomiłam sobie, że szukam kogoś, kto sam będzie wolnym kwiatem i pozwoli mi również rosnąć. Oboje będziemy zachwycać się innymi i zachwycać innych. Pozwolimy cieszyć siebie i wzbogacać nie ograniczając. Nawet jeżeli nie mielibyśmy siebie na wyłączność.

Nie chcę być kochana w klatce. Chcę nadal żyć, doświadczać, cieszyć się, współodczuwać. I nie wyobrażam sobie życia z kimś, kto miałby mnie tego pozbawić.

Czy istnieje Król, który pragnie tego samego i nie odbierze mi wolności?

A może kiedy się spotkamy postanowimy rosnąć i trwać przy sobie już do końca naszych dni. Może przyjdzie nam doświadczać wspólnego życia w poczuciu zachwytu i wolności, a nie wzajemnych ograniczeń.

Myślałam, że jestem gotowa wyjść jeszcze za mąż. Po tym czego doświadczyłam teraz nie jestem już tego taka pewna. Wiem jedno, nigdy już nie pozwolę zerwać się i wstawić do wazonu. Nawet najpiękniejszego. Na szczęście jestem już na takim etapie, że niczego nie muszę. I mogę kochać wszystkie kwiaty bez zabierania ich do domu. Tego się teraz uczę. Miłości wolnej i bezwarunkowej.

Pragnęłam miłości jak z bajki. Uwielbiałam romantyczne historie i czekałam na mojego księcia. Jak dziwnie i jak dobrze mi teraz, kiedy tego już nie potrzebuję.

To wszystko pokazuje mi jak wiele jeszcze jest we mnie lęku przed zaufaniem drugiemu człowiekowi…

… a może to wewnętrzna mądrość, która każe mi ustalać swoje własne warunki bycia z kimś w partnerstwie. Własne zasady wolności w miłości.

Jeżeli kiedyś natrafiamy na siebie w zgiełku dnia, to prawdopodobnie mamy sobie coś do zaoferowania. Skoro się spotkaliśmy, choćby tylko na chwilę, to odnajdźmy sens naszego spotkania. Nie pozwólmy, aby się zmarnował. Wzbogaćmy przestrzeń naszym doświadczeniem siebie, szanując swoją jedność i odrębność. Powiązanie i wolność. Odkryjmy to i doświadczajmy siebie bez żądań i ograniczeń. Na zasadzie wolności i wymiany. Kto jest na to gotów?

To dotyczy wszystkich relacji: miłości, partnerstwa, przyjaźni, pracy. Trwają dopóki mamy sobie coś do zaoferowania. Mam tu na myśli lekcje i naukę płynącą z doświadczania siebie nawzajem w tej samej przestrzeni.

„Miłość jest wtedy, gdy dajesz człowiekowi wolność wyboru, a On wybiera Ciebie… każdego dnia”.

Udostępnij

Kategorie
blog

Miłość bezwarunkowa

Miłość bezwarunkowa

Wiele słyszałam o miłości bezwarunkowej, wydawało mi się nawet, że i ja potrafię tak kochać. Jakże bardzo byłam w błędzie.

Pierwszy pokazał mi to mój syn. Miłość do dziecka jest absolutnie wyjątkowa. To właśnie on nauczył mnie prawdziwej miłości. I nadal jeszcze uczę się jej od niego.

Pokazał mi, że bardziej go kocham kiedy jest grzeczny, kochany, nie stwarza problemów, słucha się mnie i wykonuje moje polecenia.

Oj tak! Wtedy kochałam go bardzo mocno. Jestem z niego dumna, że taki dobrze wychowany, inteligentny, bystry, ładny – MÓJ. To, że on jest taki powodowało, że ja czułam się lepsza. Byłam dobrą mamą, bo miałam kochane dziecko.

I nagle uświadomiłam sobie jak bardzo go tym krzywdzę. Co w momencie kiedy on popełnia swoje błędy, kiedy doświadcza życia, uczy się? Czy moja miłość aby na pewno daje mu na to przestrzeń? Nie ocenia, nie oczekuje, nie wymaga.

Bolesne było uświadomienie sobie, że on w ogóle nie jest mój. Ja tylko pełnię pewną funkcję w jego życiu. Moją rolą jest się nim opiekować, chronić go i kochać. Ale kochać bezwarunkową, a nie zaślepioną czy zaborczą miłością.

On jest wolny, a moją rolą jest uszanować jego wolność, wspierać go w niej i umacniać. Pokazywać mu życie, ale jednocześnie pozwalać go doświadczać empirycznie. Po swojemu. Zawsze go kochając.

Kolejnymi nauczycielami byli wszyscy przyjaciele, którzy odeszli oraz partnerzy, którzy mnie nie chcieli.

Zrozumiałam, że nadal mogę ich kochać. Nadal mogą być w moim sercu, ważni, wyjątkowi. Ale jeżeli ich kocham, to życzę im jak najlepiej. Pragnę ich szczęścia. Skoro nie znaleźli go przy mnie, to zwracam im wolność właśnie z miłości do nich, aby mieli szansę to szczęście odnaleźć. To wcale nie muszę być ja, ta, która ich uszczęśliwi. Szczerze mówiąc, nikt nie jest w stanie ich uszczęśliwić oprócz ich samych. Ale o tym już sami muszę się przekonać. Ja ze swojej strony nadal mogę ich wspierać, nawet nie będąc przy nich. Nie mając z nimi kontaktu nadal mogę okazywać im miłość. Poprzez moje myśli i emocje.

Miłość nie jest warunkiem. Będę cię kochała, ale tylko jak będziesz ze mną. Gdy ty będziesz mnie kochał i wielbił, będziesz dla mnie dobry albo zły, wierny, hojny, cierpliwy itp, itd. Miłość po prostu jest.

Nie obarczam cię odpowiedzialnością za moje szczęście lub jego brak. Już rozumiem, że szczęście to mój wybór i moja odpowiedzialność. Tylko ja mam na nie wpływ. Twoja obecność lub nieobecność nie powinna niczego zmienić. Ja nadal kocham. Miłość jest we mnie. Jest szacunkiem, akceptacją, otwartością, wolnością, przyjęciem.

Ale żebym mogła w pełni szanować ciebie, najpierw muszę nauczyć się uszanować siebie. Abym mogła w pełni zaakceptować ciebie, muszę zaakceptować w pełni siebie. Abym mogła otworzyć się na ciebie, najpierw potrzebuję otworzyć się na siebie. Muszę poczuć moją wolność, abym mogła ofiarować wolność tobie. Jeżeli chcę kochać ciebie, najpierw muszę pokochać siebie.

Tylko będąc pełnią mogę kochać bezwarunkowo. Tak długo jak czuję w sobie brak, pustkę, głód – szukam dopełnienia. Oczekuję, że ty coś mi dasz, coś wypełnisz i naprawisz mnie, nakarmisz.

Zrozumienie tego zajęło mi sporo czasu, wysiłku i łez. Nie raz na ten temat kłóciłam się z Bogiem. Nadal się tego uczę, ale też wiele już zrozumiem.

Nie biorę już odpowiedzialności za twoje emocje i uczucia. Jestem w pełni odpowiedzialna tylko za to, co czuję ja.

I nie obarczam ciebie odpowiedzialnością za moje emocje.

Teraz już rozumiem, że jeżeli nie okazujesz mi szacunku pokazujesz mi tylko, że ja nie szanuję siebie. Kiedy mnie zdradzasz, wiem, że ja nie jestem wierna sobie. Kiedy mnie ranisz, rozumiem, że nie kocham siebie. Swoim zachowaniem pokazujesz mi jak ja traktuję i cenię siebie.

Czy będę potrafiła nie chcieć cię zmieniać, ulepszać i naprawiać?

Czy znajdę w sobie przestrzeń i odwagę, aby zaakceptować ciebie w pełni i uznać za pełnię?

„Mijają kolejne lata, a ja nadal tęsknię. Nadal czekam.
Nie mogę z Tobą być. Ty nie możesz być ze mną.
I czasami tak bardzo chcę, że tracę zmysły.
I tak bardzo wiem, że nie mogę. Dla dobra nas obojga.

A może Wszechświat po raz kolejny mnie uratował i ochronił.
A może czas zaufać, że skoro odebrał nas sobie, to znaczy, że przygotował dla nas coś lepszego.
Czy jestem gotowa zaufać i dać sobie szansę na nowe?
Czy jestem gotowa nadal Cię kochać, ale nie żądać niczego w zamian?
Wypuścić Cię z mojego świata i otworzyć się na nieznane.

Jestem gotowa, bo nie mam innego wyjścia.
Wszechświat i tak już zadecydował.
Dziękuję Ci, że byłeś częścią mojego świata i częścią mnie.
Zwracam Ci to, co Twoje i odbieram to, co moje.
Zwracam wolność nam obojgu. Z miłością.”

 

~ Joanna

Udostępnij