Kategorie
warsztaty

Królowa

Królowa

Stań się Królową własnego życia

i przestań czekać na pozwolenie, by być szczęśliwą!

II edycja transformacyjnego warsztatu online dla kobiet

Czy czujesz, że żyjesz życiem innych? Że ciągle odkładasz swoje marzenia na później? Że brakuje Ci pewności siebie, by sięgnąć po to, czego naprawdę pragniesz?

Ten warsztat jest dla Ciebie, jeśli jesteś gotowa na zmianę.

Co zyskasz uczestnicząc w warsztacie?

✨ Odzyskasz kontrolę nad swoim życiem i nauczysz się stawiać zdrowe granice

✨ Odkryjesz swoją wewnętrzną moc i przestaniesz czekać na pozwolenie, by być sobą

✨ Zbudujesz niezachwianą pewność siebie opartą na autentycznej samoakceptacji

✨ Stworzysz konkretny plan działania dopasowany do Twoich wartości i priorytetów

✨ Połączysz się z inspirującymi kobietami, które podobnie jak Ty pragną żyć pełnią życia

Dla kogo jest ten warsztat?

Dla każdej kobiety, która:

🌿 Chce przestać zadowalać wszystkich dookoła kosztem własnego szczęścia

🌿 Jest zmęczona życiem według cudzych oczekiwań

🌿 Pragnie odkryć, kim naprawdę jest i czego chce od życia

🌿 Jest gotowa zainwestować w swój rozwój osobisty

Twoja przemiana zaczyna się tutaj

Druga edycja warsztatu to odpowiedź na entuzjastyczne opinie uczestniczek pierwszej edycji, które już dziś żyją jako Królowe swojego życia – świadome swojej wartości, odważne w działaniu i spełnione.

Dołącz do nas i odkryj, że korona już na Ciebie czeka. Musisz tylko po nią sięgnąć.

 
Z tej okazji zapraszam Cię na niezwykły warsztat rozwoju duchowego. 
Zapraszam Cię do kręgu kobiet, które zawrą przymierze ze swoją wewnętrzną Królową, aby z miłością i mądrością zacząć zarządzać swoim królestwem: czasem, energią, relacjami, pracą, granicami i pięknem codzienności. 
To niezwykły moment otwarcia się na swoją wewnętrzną wolność i mądrość, aby wziąć odpowiedzialność za swoje życie, zasiąść na tronie i rozpocząć panowanie z nową energią i na nowych warunkach.

15 listopada 2025 (sobota)
godz. 9:00 USA (15:00 UK/ 16:00 PL)

Podczas tego warsztatu:

  • przyjmiesz swoje Królestwo: pełną władzę oraz pełną odpowiedzialność
  • zrobisz porządki w swoim Królestwie
  • ustalisz prawa, obowiązki oraz granice swojego Królestwa
  • ułożysz swoją wizję i kierunek na najbliższe 9 lat panowania
  • stworzysz “Dekret Królowej” – klarowne intencje i zasady dla siebie
  • nauczysz się przyjmowania darów od życia, podejmowania decyzji i komunikacji bez poczucia winy
  • otworzysz się na spotkanie Króla.

Forma warsztatu

✅ Warsztat tylko dla kobiet
✅ Spotkanie online (Google Meet) – 6 godzin.
✅ Podczas warsztatu będzie 30 min przerwa na lunch
✅ Warsztat będzie nagrywany i otrzymasz do niego dostęp
✅ Będziesz potrzebowała cichą, wygodną przestrzeń, notes i długopis, coś do pisania, świeca w ulubionym kolorze
ILOŚĆ MIEJSC JEST OGRANICZONA!
 

Cena i zapisy

  • 💰 Inwestycja: £70 (350 zł, 80 Euro, 95$)
  • 📅 Termin: 15.11.2025, godz. 9:00 USA (15:00 UK / 16:00 PL)
  • Jeżeli nie masz PayPal i wolisz płatność przelewem bankowym, skontaktuj się ze mną.
❤️🧡💛💚💙💜
W razie pytań pisz śmiało:
WhatsApp: +44 7934371990
E-mail: kontakt@terapeutkaduszy.com

Zarezerwuj miejsce już teraz

Udostępnij lub zaproś znajomych

Kategorie
warsztaty

Mama – trudna relacja

Mama – trudna relacja

Droga do uzdrowienia i wolności

Czy czujesz, że Twoja relacja z mamą wciąż wywołuje w Tobie ból, złość lub poczucie winy? Trudna relacja z mamą może zostawić w nas głębokie ślady, ale też stać się źródłem mocy i samoświadomości. Podczas warsztatu przejdziesz proces od rozpoznania ran, przez kontakt z wewnętrznym dzieckiem, aż po odnalezienie swojej wewnętrznej siły. To zaproszenie do spotkania ze sobą – z troską, akceptacją i odwagą.
 
To warsztat dla osób, które pragną głębiej zrozumieć swoją relację z mamą i uzdrowić to, co wciąż boli. Dzięki wewnętrznej pracy i procesom odkryjesz, jak zmienić ciężar przeszłości w siłę na przyszłość. To nie tylko spotkanie z historią Twojej mamy – to przede wszystkim duchowa podróż do samej siebie.

6 września 2025 (sobota)
godz. 10:00 UK (11:00 PL)

Ten warsztat jest dla Ciebie, jeżeli:

  • czujesz, że relacja z mamą nadal wpływa na Twoje życie i emocje.
  • chcesz uwolnić się od poczucia winy, lęku czy złości.
  • poszukujesz duchowego rozwoju i głębszego połączenia ze sobą.
  • chcesz wreszcie poczuć, że masz prawo do własnych granic i wyborów.

Co zyskasz dzięki warsztatowi?

✅ Zrozumiesz mechanizmy i wzorce przejęte od mamy.
✅ Nauczysz się rozpoznawać i wyrażać swoje emocje.
✅ Skontaktujesz się ze swoim wewnętrznym dzieckiem.
✅ Doświadczysz uwalniających ćwiczeń i rytuałów transformacji.
✅ Otrzymasz narzędzia do budowania zdrowych granic i wzmacniania poczucia własnej wartości.
Twoja historia z mamą nie musi już rządzić Twoim życiem.
To moment, by odzyskać spokój, moc i wolność.
Relacja z mamą jest żywa w każdym z nas. W dorosłym życiu uwewnętrzniony głos matki może być wspierający albo krytykujący. Uzdrowienie wewnętrznej relacji z matką to proces przekształcania wewnętrznej matki, powstałej z kopii naszej realnej mamy, w mamę akceptującą, kochającą, towarzyszącą. To ten głos w nas, który szepcze: „Jestem tu, tulę cię”.
 

Forma warsztatu

  • Spotkanie online (Google Meet) – potrwa około 4 godziny.
  • Praca w grupie + ćwiczenia indywidualne.
  • Zapewnij sobie spokojną przestrzeń.
  • Warto przygotować sobie coś do pisania oraz coś do picia.
  • Prowadzenie: Joanna Krzyżanowska
  • ILOŚĆ MIEJSC JEST OGRANICZONA!

Cena i zapisy

  • 💰 Inwestycja: £60 (300 zł, 70 Euro, 80$)
  • 📅 Termin: 06.09.2025, godz. 10:00 UK (11:00 PL)
  • Jeżeli nie masz PayPal i wolisz płatność przelewem bankowym, skontaktuj się ze mną.
❤️🧡💛💚💙💜
W razie pytań pisz śmiało:
WhatsApp: +44 7934371990
E-mail: kontakt@terapeutkaduszy.com
Relacja z matką jest żywa w każdym z nas. W dorosłym życiu uwewnętrzniony głos matki może być wspierający albo krytykujący. Autoterapia wewnętrznej matczynej rany to proces przekształcania wewnętrznej matki, powstałej z kopii naszej realnej matki, w matkę akceptującą, kochającą, towarzyszącą. To ten głos w nas, który szepcze: „Jestem tu, tulę cię”.
 

Udostępnij lub zaproś znajomych

Kategorie
blog

Role dzieci w rodzinie dysfunkcyjnej


Role dzieci w rodzinie alkoholowej

Role dzieci w rodzinach alkoholowych

Dla małego dziecka najważniejsze w życiu są ramiona rodzica. To jego cały świat.

Jeżeli te ramiona są bezpieczne, kochające i wspierające, to człowiek wyrasta w przekonaniu, że tacy właśnie są inni ludzie. Natomiast jeżeli te ramiona są zagrażające, nieprzewidywalne, agresywne, dziecko uczy się, że tak wygląda rzeczywistość.

DDA (dorosłe dziecko alkoholika) i DDD (dorosłe dziecko z rodziny dysfunkcyjnej), to człowiek, który rozwija się pod „złymi” skrzydłami z dojmującym poczuciem, że nikomu nie wolno ufać. I trzyma się tej zasady również w dorosłym życiu. Nawet wtedy, kiedy obiektywnie dostaje wszelkie znaki, że nic mu nie grozi, projekcja filmu z dzieciństwa trwa. I dominuje. Niezależnie od okoliczności.

Trudno o klarowną definicję, każda wydaje się nadmiernym uproszczeniem, jest jednak zbiór wspólny, łączący DDA przynajmniej w dwóch obszarach.

Pierwszy obszar:

to trudności w kontakcie z samym sobą. Tu mieści się to, co o sobie myślę. Czy siebie akceptuję. Jak dbam o swoje potrzeby. Na ile potrafię być wobec siebie wyrozumiała, oraz czy mam skłonności autodestrukcyjne.

Drugi obszar:

to trudności w kontaktach z otoczeniem. Na ile jestem w stanie wejść w relację, czy potrafię ją utrzymać, oraz czy nie uciekam od bliskości. To jednak bardzo rozległe sfery.

W każdej rodzinie dzieci przyjmują określone role, ale w zdrowych relacjach robią to w sposób elastyczny – dostosowany do potrzeb.

W rodzinie alkoholowej role te są narzucone i sztywne, ponieważ utrzymują cały system rodziny i zapewniają jej funkcjonowanie. W skrajnych przypadkach dochodzi nawet do odwrócenia ról czyli parentyfikacji.

Tak zwany Wspomagacz (dziecko-rodzic) 

  • to dziecko najbliższe wzoru współuzależnienia, 
  • przyjmuje postawę opiekuńczą wobec osoby pijącej, 
  • jego głównym zadaniem jest chronić alkoholika przed przykrymi skutkami picia, przez co nieświadomie sprzyja rozwojowi choroby, a nie otrzeźwieniu człowieka.

Najczęściej jednak wymienia się następujące typowe strategie przetrwania:

  • bohater rodzinny,
  • kozioł ofiarny (buntownik, wyrzutek)
  • maskotka (błazen)
  • zagubione dziecko (dziecko we mgle, aniołek, niewidoczne dziecko).

BOHATER RODZINY
Pokochaj mnie, a będę twoim bohaterem

Bohater rodziny jest skrajnie odpowiedzialny, obowiązkowy. Zajmuje się wszystkim, co tylko zdoła opanować. Może prać, sprzątać, robić zakupy, zajmować się młodszym rodzeństwem (ten typ DDA to najczęściej najstarsze dziecko w rodzinie). Jest wzorowym uczniem, nie sprawia kłopotów wychowawczych, rezygnuje z ważnych, osobistych celów życiowych, by godzić rodziców, pomaga młodszemu rodzeństwu przy odrabianiu lekcji, sprawuje opiekę nad młodszym rodzeństwem, nakłada na siebie rozliczne obciążenia, by inni mieli lżej, nie płacze, nie okazuje bólu. 

Będzie próbował nie dopuszczać do tego, aby rodzic, który jest alkoholikiem pił, a przy okazji będzie opiekować się tym drugim rodzicem. Dbać o to, by nie był smutny, przygnębiony.

Stara się bronić rodzeństwo oraz niepijącego rodzica przed tym pijącym, zarówno w zakresie przemocy werbalnej, jak i przemocy fizycznej. Towarzyszy mu nieustanne napięcie i lęk, czy zdoła ogarnąć całą rodzinę. Jest zazwyczaj przerażony, że nie sprosta wszystkiemu. To dzieci, które dobrze się uczą, nie sprawiają żadnych kłopotów wychowawczych. Często są bardzo uzdolnione, dążą do perfekcjonizmu. Dbają o szczegóły, są niesamowicie ambitne. Chcą, aby rodzice byli z nich dumni. I są, bo „skoro mam takie dziecko, znaczy, że nie jestem złym rodzicem”.

Bohater dba w ten sposób o samopoczucie rodzica, który je krzywdzi. 

W dorosłym życiu bardzo często bohater odnosi sukcesy zawodowe. Gorzej radzi sobie z bliskimi relacjami. Ma problem z myśleniem o własnych potrzebach, z odczuwaniem ich, nazywaniem. Potrafi koncentrować się na innych, pomagać im, nie myśląc o sobie. Poczucie odpowiedzialności towarzyszy mu nadal. Będzie chorobliwie, nawet już z oddalenia, dbać o swoją rodzinę, dopóki się nie skonfrontuje, najczęściej w toku terapii, z tym, że nie jest w stanie jej uratować. Bohaterowie rodziny mają tendencję do brania na swoje barki równie dużej ilości obowiązków, co w dzieciństwie, są do tego przyzwyczajeni. Podejmują kolejne zawodowe wyzwania po to, aby zapełnić swój czas oraz myśli. Zazwyczaj taki nadmiar obowiązków kończy się frustracją i poczuciem nieradzenia sobie. Ale robią to, bo potrzebują ciągle się sprawdzać. Dzieje się to oczywiście na poziomie nieświadomym. „Nie udało mi się uratować rodziny, ogarnę chociaż… całą resztę”.

Rodzinny bohater jest człowiekiem o niskim poczuciu własnej wartości. Mimo sukcesów nie jest zdolny odczuć satysfakcji, bo ciągle uważa, że cel priorytetowy nie został osiągnięty. Nie akceptuje nieudaczników. Trzeba być twardym, zahartowanym, nie wolno liczyć na czyjąś pomoc i prosić o nią. Takich cech prawdopodobnie nie będzie tolerować w swoich własnych dzieciach. Jest bardzo wymagający.

Typowa postawa i zachowania bohatera

– stara się sprostać trudnym sytuacjom
– rozwiązuje problemy rodzinne
– poświęca się dla dobra innych
– przyjmuje na siebie zbyt dużą ilość obowiązków
– pomocny, zaradny, ofiarny, kompetentny
– nie płacze, nie okazuje bólu

Straty:
– utrata dzieciństwa na rzecz pseudo-dorosłości
– utrata spontaniczności
– nieumiejętność zabawy – bo życie jest zbyt poważne i zbyt dużo problemów czeka na rozwiązanie
– postrzeganie życia głównie w kategoriach obowiązków i pomocy
– poświęcanie się dla innych i rezygnowanie ze swoich potrzeb

Dominujące uczucia:
– poczucie winy (że jednak nie sprostał wszystkiemu, nie rozwiązał rodzinnych problemów)
– poczucie bycia nie dość dobrym
– przemęczenie
– wypalenie w służbie dla innych

Powtarzające się  przykłady opowiadanie przez DDA w roli bohaterów:
– świetne oceny i wygrywanie różnych konkursów w szkole
– wczesne wykonywanie obowiązków domowych (pranie, gotowanie, sprzątanie, remonty itp)
– zajmowanie się młodszym rodzeństwem
– opiekowanie się alkoholikiem (przyprowadzanie z knajpy, podanie obiadu)
– załatwianie spraw urzędowych

Zyski: (bo role DDA  nie są czarno-białe, nie są tylko złe lub tylko dobre )
– pochwały i uznanie społeczne
– specjalna pozycja w rodzinie jako kogoś wyjątkowo dobrego/zaradnego/odnoszącego sukcesy
– jako dziecko miał dowartościowującą świadomość bycia prawie jak dorosły

Jak pomagać “DZIECKU BOHATEROWI” w rodzinie alkoholowej?

Poniższe wskazówki mogą być pomocne dzieciom w realnej rodzinie, ale też przy chęci pomocy swojemu “wewnętrznemu dziecku”:

  • zauważ dziecko nadmiernie kompetentne, które robi wrażenie jakby funkcjonowało na maksymalnych obrotach. Najczęściej takie dziecko pozbawione jest pomocy – bo nie stwarza problemów.  Zadbaj o to, aby ci potencjalni rodzinni bohaterowie byli w takim samym stopniu przedmiotem uwagi jak i pozostałe dzieci. Udzielana pomoc powinna koncentrować się na znalezieniu równowagi między pracą a zabawą;
  • kładź nacisk na to, by dzieci te nie poświęcały się i nie rezygnowały z przyjemności pod pretekstem tego, że są zbyt zajęte i przedkładają potrzeby innych nad swoje własne;
  • stawiaj przed dziećmi zadania odpowiadające ich zdolnościom, ale pomóż im , by nauczyły się nie brać na swoje barki zbyt wiele. Unikaj niezwykle wysokich wymagań i obciążania dzieci taką odpowiedzialnością jakby były dorosłe, nawet jeżeli ochoczo chcą się podjąć takich obowiązków;
  • daj im do zrozumienia, że nie ma nic złego w zrelaksowaniu się w bezczynności od czasu do czasu. Upewnij je, że nie zawsze muszą się czymś wykazywać;
  • dowartościuj te dzieci za to “kim są”, a nie tylko za to “co robią”. Upewnij je, że mogą liczyć na Twoje bezwarunkowe poparcie dla jednostki – a nie tylko na poparcie dla czegoś nad czym pracują lub co osiągnęły. Powinny wiedzieć, że akceptujesz je niezależnie od tego, czy odniosą sukces, czy też poniosą porażkę. Okazuj, że je cenisz i darzysz uznaniem, że są kimś szczególnym, nawet jeśli w danej chwili nie wykazują się niczym konkretnym;
  • naucz je większej elastyczności, włączając do planu dnia spontaniczne, wymyślone na poczekaniu zajęcia;
  • zachęć je, aby rozpoznawały swoje prawdziwe uczucia i często je wyrażały w rozmowach;
  • lub dawały im wyraz w formie artystycznej;
  • wyraź radość z ich sukcesów  i ciesz się ich osiągnięciami razem z nimi, ale naucz je, że można zaakceptować również porażkę i że nie muszą być doskonałością  zawsze i w każdej dziedzinie;
  • bądź z nimi po wielkim niepowodzeniu czy odniesionym zawodzie. Pozwól dziecku zrozumieć i zaakceptować fakt, że niepowodzenie jest częścią życia;
  • zadbaj o to, by miały okazję do zabawy, relaksu i radości, aby mogły nacieszyć się dzieciństwem razem z innymi rówieśnikami, a nie spędzały większości czasu z dorosłymi, przy wykonywaniu “dorosłych” czynności.

Silna motywacja do osiągania wyników, odnoszenia sukcesów i sprawiania przyjemności innym powoduje, że te dzieci nie mają szansy przeżycia dzieciństwa. Mimo, że ich zachowanie wcale na to nie wskazuje, dzieci alkoholików, które są bohaterami rodzinnymi, potrzebują pokierowania nimi i nadzoru ze strony dorosłych. Potrzebny im jest również czas na zabawę, fantazjowanie i korzystanie z przywilejów dzieciństwa.

KOZIOŁ OFIARNY – BUNTOWNIK – WYRZUTEK
Pokochaj mnie, a będę twoim workiem treningowym

Kozioł ofiarny to osoba oddelegowana w rodzinie do zbierania wszelkich negatywnych emocji. Skupia na sobie frustracje, krzywdy, agresję wszystkich domowników. Jest takim workiem do bicia. to dziecko szczególnie narażone na niszczącą grę „To przez ciebie”

  • rodzice wmawiają dziecku, że są z nim problemy wychowawcze,
  • przy każdej okazji jest obwiniane i poniżane
  • dzieci takie często dość wcześnie sięgają po używki,
  • charakterystyczny jest bunt przeciwko zasadom narzuconym przez dorosłych,
  • wyznaje zasadę, że zawsze wygrywa silniejszy,
  • poszukuje aprobaty i oparcia w grupach rówieśniczych nastawionych antyspołecznie. 

Buntownik to dokładne przeciwieństwo bohatera rodziny. Z kozłem ofiarnym jest wiele problemów. Zazwyczaj uczy się źle albo nie uczy się wcale. Wdaje się w awantury, jest zaczepny, bywa agresywny. „Nic nie jest ważne, nic i nikt mnie nie obchodzi” – taką postawę prezentuje kozioł ofiarny. Jest skupiskiem całego koszmaru, który rozgrywa się w domu i taką swoistą podkładką dla rodziców, którzy go krzywdzą.

Dziecko podświadomie daje rodzicom alibi dla ich krzywdzących, złych zachowań. Jest obiektem zastępczym. Jak w każdym z czterech typów, tu także jedynym motorem zachowania jest miłość do rodziców, rozpaczliwa próba upominania się o wzajemność w tej relacji. 

Dorosłe życie kozła ofiarnego cechuje bardzo duży poziom złości, agresji, które mogą przejawiać się werbalnie i niewerbalnie. Ma on poczucie odrzucenia, osamotnienia, niezrozumienia, nienawiści wobec świata i ludzi. Oni nie są mu do niczego potrzebni.

Wyrzutek (kozioł ofiarny) to bardzo często antybohater. Wiele uczuć zamienia na gniew. Bardzo łatwo i szybko kontaktuje się ze swoimi trudnymi emocjami. Wśród kozłów ofiarnych widoczna jest największa skłonność do popadania w uzależnienia (alkohol, narkotyki), czyli do powtarzania schematów ze swoich domów, bo trudno jest im poradzić sobie z przeżywanym gniewem.

Typowa postawa i zachowania:

– sprawianie kłopotów
– bunt
– wyznaje zasadę, że zawsze wygrywa silniejszy
– popadanie w konflikty z ludźmi i z prawem

Dominujące uczucia:
– złość, ból

Zyski:
– swoboda
– większe prawa i mniejsze obowiązki
– robienie tego na co ma się ochotę

Straty:
– jest obwiniany
– ma złą opinię
– ucieczka od problemu rodzinnego. Rodzina zamiast rozwiązywać problem alkoholizmu skupia się na krnąbrności dziecka, mimo że jest to problem zastępczy i wtórny w stosunku do alkoholizmu rodzica
– ostrze krytyki kieruje się na kozła ofiarnego
– skłonność do popadania w kłopoty w szkole, potem w pracy
– niskie poczucie wartości i złe mniemanie o sobie
– wykluczenie społeczne

Jak pomagać “DZIECKU-BUNTOWNIKOWI”?
  • Próbuj nawiązać kontakt z prawdziwym dzieckiem, kryjącym się pod przykrywką pozorów;
  • uczciwie wyrażaj swoje uczucia, przekazuj dziecku swoje uczucia wobec konkretnego zachowania – dajesz w ten sposób przykład jak w konstruktywny i dojrzały sposób radzić sobie z silnymi emocjami;
  • zatroszcz się aby jasne były granice tego co wolno, a czego nie wolno. Poinformuj wyraźnie jakie są obowiązujące reguły i zwyczaje. Zachowaj jednak zdrowy rozsądek i elastyczność;
  • postaraj się mieć pozytywne podejście. Tłumacz czego się oczekuje i z jakiego powodu zamiast tylko mówić co wolno,  a czego nie wolno;
  • doceniaj pozytywne zachowania nawet w najdrobniejszych rzeczach (za wykonane obowiązki, za spełnienie twojej prośby). Tym dzieciom potrzeba bardzo wiele uznania;
  • zachęcaj do zrównoważonego wyrażania emocji – niedopuszczalne jest by dziecko wyżywało się na innym dziecku lub dorosłym, wytłumacz mu również dlaczego tak jest;
  • daj dziecku i sobie czas na wyciszenie emocji.

MASKOTKA – BŁAZEN
Pokochaj mnie, a będę cię rozweselać

Dziecko maskotka ma poprawiać atmosferę w domu, sprawiać, żeby było fajniej. Rodzice mają dzięki niemu mniej się smucić. Jest takim chwilowym lekarstwem na chorobę, która dotknęła matkę czy ojca. Jeśli między rodzicami pojawia się napięcie, maskotka ma je rozładowywać. Na przykład pijący ojciec wysyła dziecko do matki z misją uspokojenia jej: „Ty wiesz, co zrobić, żeby przestała płakać, więc zrób coś”. Maskotka ma skupiać na sobie uwagę i odciągać ją od clue sprawy, czyli od alkoholizmu rodzica. To ktoś przymilny, uroczy – ozdoba rodziny, sprawnie rozładowujący napięcia rodzinne przez właściwe wypowiedziany dowcip lub właściwe „rozbrojenie” taty czy mamy, nikt jej nie traktuje poważnie, zatraca granicę między serio a żartem, uznaje się za pośrednika w rodzinnych konfliktach.

Maskotka jest bardzo nerwowa. Często rozpoznaje się u niej ADHD czy nadpobudliwość, a jest to po prostu jej sposób na przetrwanie.

W dorosłym życiu takie osoby bywają postrzegane jako rezolutne, zabawne, urocze. Nie widać po nich zupełnie tego, co w nich siedzi. Zdarza się, że cierpią na zaburzenia psychosomatyczne. Nerwowe bóle żołądka, zespół jelita drażliwego, choroby skórne, wiele dolegliwości o podłożu typowo psychicznym, które dają objawy somatyczne.

Permanentna rola rozweselacza, którą odgrywają w dzieciństwie, w dorosłym życiu sprawia, że otoczenie często nie traktuje ich poważnie. Uważane są za niedojrzałe, bo potrafią zachowywać się nieadekwatnie do sytuacji. Na stres reagują głupimi żartami, nerwowo się śmieją. W dzieciństwie zmuszane, aby manipulować emocjami innych, mają do tego tendencje także w dorosłości. Żyją w przekonaniu, że jeśli w ogóle mogą być akceptowane przez otoczenie, to tylko dlatego, że są śmieszne.

Mają skłonność do bagatelizowania rzeczy poważnych. „Byciem poważnym niczego nie załatwię”. To ludzie pozornie otwarci. Pozornie, bo z całą grupą swoich emocji nie potrafią się w ogóle skontaktować. Mają trudność z kontaktowaniem się np. ze smutkiem. Dlatego właśnie pojawiają się u nich zaburzenia psychosomatyczne. Wszelkie negatywne uczucia mogą znaleźć ujście jedynie przez chorobę organizmu. Maskotki często nie rozumieją swoich uczuć i emocji.

Typowa postawa i zachowanie:

– śmiechem i żartami rozładowuje napięcie w rodzinie i odwraca uwagę od alkoholowych problemów.

Straty:
– trudno wyjść zza parawanu śmiechu i nawiązać rzeczywiście bliskie relacje;
– pomniejszanie problemu i odwracanie od niego uwagi zamiast zmierzenia się z nim i doprowadzenie do konstruktywnych zmian;
– przejmowanie odpowiedzialności za uczucia innych;
– lęk, że stanie się niepotrzebna, jeżeli nie będzie umiała komuś poprawić nastroju.

Zyski:
– lubiana
– dusza towarzystwa

Jak pomagać “DZIECKU – MASKOTCE”?

Przybliżaj do prawdziwych uczuć:

  • zadbaj  o relacje pełną zaufania – chociaż sprawiają wrażenie beztroskich, trzeba im okazać wiele życzliwości aby nabrały zaufania na tyle, żeby odrzucić maskę;
  • posłuż się opowiadaniem różnych historii, by przekazać dziecku informację, że nie ma nic złego w okazywaniu prawdziwych uczuć. Wymyśl opowieść o dziecku, które na zewnątrz zawsze prezentuje roześmianą twarz, ale wewnątrz płacze – w ten sposób dotrzesz z przesłaniem nie budząc w nim poczucia zagrożenia;
  • naucz dziecko wyrażania swoich uczuć w formie artystycznej  (muzyka, rysunek)  – tak, aby bezpiecznie oswajało się z możliwością ujawniania swoich uczuć;
  • starsze dziecko zachęcaj do prowadzenia dzienniczka uczuć lub pamiętnika;
  • jeżeli dziecko odkryje  swoje prawdziwe  uczucia poprzez artystyczne formy wyrazu lub jeżeli odważy się porozmawiać o swoich zapiskach – masz okazję pokazać, że cenisz je takie, jakie jest. Zapewnij, że dzięki mówieniu o swoich prawdziwych uczuciach możesz być bliżej niego. Udowadniasz w ten sposób, że ludzie mogą je nadal lubić, nawet jeżeli dziecko nie opowiada dowcipów.

ZAGUBIONE DZIECKO – NIEWIDOCZNE DZIECKO – ANIOŁEK
Pokochaj mnie, a będę schodzić ci z drogi

Niewidzialne dziecko to ktoś, kogo po prostu nie ma. Nie skupia na sobie uwagi, nie stwarza żadnych problemów. „Jak przemknę pod stołem, to może nic złego się nie wydarzy”. W tej grupie mogą występować zachowania autoagresywne, autodestrukcyjne. To dzieci, które mają wielką trudność z odczuwaniem własnych potrzeb, zaspokajaniem ich. To zrozumiałe: „Jeżeli mnie nie ma, nie mam też potrzeb”. Dzieci przezroczyste i w domu, i w szkole. Nikt nie mówi o nich dobrze, ale też nikt się na nie nie skarży. Są samowystarczalne, potrafią zajmować się sobą. Izolują się. Często postrzegane są jako nieśmiałe, a tak naprawę są wycofane, ponieważ robią wszystko, aby nie skupiać na sobie uwagi. takie dziecko jest często smutne lub jak na swój wiek bardzo poważne, to dziecko wycofane w świat swoich fantazji, wyimaginowanych przyjaciół, izoluje się od innych rówieśników, najlepiej czuje się samo, nie potrzebuje kontaktu z innymi. W momencie, kiedy w domu dzieje się coś złego, udaje, że wszystko jest w porządku lub potajemnie płacze. Ma problemy ze snem oraz ogólnie obniżoną odporność organizmu. Perfekcyjnie opanowuje zasadę trzech ”NIE”: nikomu nie ufać, niczego nie mówić, niczego nie odczuwać, występuje u nich postępująca atrofia umiejętności kontaktu i współżycia z innymi ludźmi.

W dorosłym życiu niewidzialne dziecko nadal stara się funkcjonować w swoim własnym, odrębnym świecie. Nie angażuje się w relacje, bo i tak niczego nie uda się zbudować. „Nawet jak coś spróbuję powiedzieć, to i tak nikt mnie nie usłyszy, nie zauważy, bo nigdy nikt mnie nie słyszał i nie zauważał”. Jest tu mnóstwo lęku, niepewności, osamotnienia, poczucia krzywdy i pewności: „Jestem do niczego”. Skłonności do smutku, depresji. Ale bywa, że pojawia się w nich gniew. Tacy ludzie nie wyrażają swojego zdania, nie artykułują swoich potrzeb, mają trudność ze zdecydowanym mówieniem: „Tak”, „Nie”. Są bierne, a przez to często przestawiane z kąta w kąt. Nie potrafią powiedzieć, że to je irytuje, ale z czasem zaczynają się z tym bardzo źle czuć.

Typowa postawa i zachowania:

– ucieka w świat fantazji/ książek/ twórczości (np. plastyka, majsterkowanie, pisanie)

Straty:
– wyobcowanie
– izolacja
– mało żyje realnością, słaby kontakt z realnym światem
– słabo porusza się w realnym świecie
– trudności w zbliżaniu się do ludzi
– problemy z podejmowaniem decyzji

Dominujące uczucia:
– głęboka samotność
– przygnębienie

Zyski:
– względny spokój
– oddalenie od rodzinnych awantur poprzez wewnętrzną ucieczkę
– wyciszenie
– wycofanie z życia rodzinnego i rodzinnego chaosu.

Jak pomagać “ZAGUBIONEMU DZIECKU”?
  • Zadbaj o jego przynależność do grupy;
  • korzystaj z pojawiających się okazji, żeby integrować dziecko społecznie – nie staraj się jednak, żeby cały wolny czas spędzało w towarzystwie. Każdy czasami potrzebuje samotności;
  • zachęcaj do zajęć gdzie potrzebna jest współpraca (wspólne planowanie, wspólne tworzenie obrazu lub kolażu) w miejsce typowych zachowań samotnych jak czytanie czy oddawanie się marzeniom;
  • doceniaj wyrażane opinie dziecka;
  • naucz wyrażania uczuć w bezpiecznej dla niego formie – np. poprzez środki artystyczne;
  • zagubione dziecko bardzo łatwo przeoczyć w ferworze codziennych zajęć – codziennie sprawdzaj pod koniec dnia ile razy je pochwaliłeś, ile razy zwróciłeś na nie uwagę.

W CZYM POMAGA OKREŚLENIE WŁASNEJ ROLI W RODZINIE?

Przyjrzenie się sobie pozwala dostrzec pewne automatyczne myśli czy zachowania, które wynikają z przyjętej roli. Może się okazać, że gdy byłeś dzieckiem, były one dla Ciebie bardzo pomocne. Jednak czy nadal takie są?

Na przykład w sytuacji konfliktowej bardzo często starasz się obrócić sprawę w żart, wygłupiasz się, byleby tylko uciec od napięcia, które właśnie się pojawia, zamiast skupić się na rozwiązaniu problemu. A może jesteś zbyt odpowiedzialny i nie potrafisz odpuścić?

W jakim stopniu dana rola jest dla Ciebie pożyteczna? Co Ci daje, a co odbiera? A może czas przestać przyklejać sobie etykietę buntownika lub niewidzialnego dziecka i zacząć mówić własnym głosem?

Wierzę, że każdy z nas ma w sobie wystarczającą moc, by być dla siebie bardziej życzliwym.

Jeżeli borykasz się z trudnymi emocjami i czujesz, że potrzebujesz wsparcia w swojej wewnętrznej podróży, zapraszam na darmową konsultację. Możesz umówić się TUTAJ  💝

A jeżeli podobają Ci się moje treści i chciałabyś/ chciałbyś mnie wesprzeć fundując mi wirtualną kawę, możesz to zrobić  TUTAJ  💛🙏💛

Z wdzięcznością i miłością 
Joanna
Specjalistka / Expert w temacie trudnych emocji
Soul Healing, Ustawienia Duchowe
💜💙💚💛🧡❤️

✨ Sesje w Polu Duszy
✨ Uzdrawianie traum i programów
✨ Uwalnianie trudnych emocji
✨ Poszerzanie świadomości
✨ Regresing
✨ Uwalnianie od negatywnych wzorców

Udostępnij

Kategorie
blog

Gdy odczuwasz głód partnera, głód miłości


Głód partnera. Głód miłości

Każde pragnienie jest głodem. Brakiem. Dziurą. 

Silne pragnienie świadczy o tym, że w danej przestrzeni jest w nas wielki deficyt. 

Idealny partner nie istnieje. Tak jak ja nigdy nie byłam i nie będę idealna. 

Oczekiwanie kogoś, kto się pojawi i uratuje mnie, mówi o tym tylko, że we mnie nadal jest coś do uratowania, a to jest moje zadanie. Niczyje inne. 

Pragnienie partnera jest ucieczką od samego siebie.  Żeby nie patrzeć w siebie, patrzymy za kimś na zewnątrz. On ma odwrócić naszą uwagę od tego, co nadal boli w nas. 

Właśnie dlatego histerycznie potrzebujemy partnera. Im bardziej jest to pragnienie silne i obezwładniające, tym bardziej świadczy o odwracaniu się od siebie.

Bo miłość jest spokojem. Akceptacją. Przyzwoleniem. Wolnością. Jest przepływem. Ona po prostu jest, jej się nie pragnie, nie żąda, nie wymusza, nie szuka. To wszystko dotyczy tylko naszych niezaspokojonych potrzeb, które są głęboko wewnątrz nas. I frustrujemy się jak narkoman bez narkotyku lub alkoholik bez kieliszka, że jesteśmy nieszczęśliwi, bo ktoś nam czegoś nie dał.

To co dostajemy z zewnątrz łata naszą dziurę tylko na chwilę. Ucisza nasz wewnętrzny krzyk, a my mylimy to z miłością. Miłość jest wtedy, kiedy nic w nas nie krzyczy, kiedy nie tracimy gruntu pod nogami gdy zostaniemy odstawieni od naszego „narkotyku”. To nie miłość, to uzależnienie, które ma uśmierzyć nasz ból, dokładnie tak samo jak kieliszek. 

To dotyczy bliskości, seksu, ciągłej potrzeby czyjejś obecności. 

Mylimy to z miłością, twierdząc, że skoro czujemy coś tak mocno i intensywnie, to musi to być coś specjalnego, wyjątkowego, że to wielka miłość.

Miłość nie jest głodem drugiego człowieka. 

Żeby naprawdę kochać najpierw samemu trzeba stać się pełnią. Bo prędzej czy później nasza wewnętrzna pustka nas zeżre i zaczniemy oskarżać nasz obiekt, że jednak nie jest taki, jak myśleliśmy. Że nie daje nam już tego, czego pragnęliśmy, że nie uszczęśliwia już nas, że nas nie naprawił, nie uratował. 

Spotykamy drugiego człowieka, aby zobaczyć w nim siebie. Swój spokój albo swoje rozedrganie. On nie ma nas zmieniać, naprawiać, ratować. 

On w naszym życiu jest, z całym swoim wszechświatem. I naszą rolą jest go przyjąć takiego, jakim jest. Na tym polega miłość. 

Jeżeli spotykasz w życiu kogoś, kto źle cię traktuje, on pokazuje tylko jak bardzo nie kochasz siebie, bo mu na to pozwalasz.

Jeżeli ktoś cię zdradza, również zobacz ile razy ty zdradzasz samego siebie, że musisz to zobaczyć w drugim człowieku. Jak bardzo sobie nie ufasz, że nie możesz zaufać innej osobie. 

Jeżeli cię porzuca, poszukaj gdzie w tobie mieszka porzucenie. Dlaczego musisz tego jeszcze doświadczać?

Nie ma właściwej osoby. 

Jeżeli włożysz w coś serce, może to coś stanie się wspaniałe. Czy to jest właściwa osoba. Nie, bo nie ma właściwej osoby. Jest taka, jaką potrzebujesz spotkać na ten moment, aby zobaczyć w sobie swoje rozedrganie. Miłość będzie wtedy, kiedy zobaczysz w niej swój całkowity spokój. 

Jeżeli teraz nawet uważasz, że znalazłeś odpowiednią osobę, to bardzo szybko się rozczarujesz. Bo nie ma właściwej osoby. 

Najpierw co musimy zrobić? Sprawdzić czy „ja jestem właściwą osobą?”

Na tej planecie nie ma właściwych osób. Jeśli zrozumiemy, że ty masz swoje nonsensy, on ma swoje nonsensy, możemy dostosować nonsens do nonsensu i jechać dalej. 

Relacje powstają z racji różnych potrzeb.

Są potrzeby fizyczne, psychologiczne, emocjonalne, mogą być potrzeby socjologiczne, finansowe, różne rodzaje potrzeb. 

Kiedy oczekujesz od innej osoby zaspokojenia tak wielu potrzeb, to jesteś jak żebrak. A żebrak nie wybiera. Żebrak je to, co wpadnie mu w ręce. Nie ma wyboru. 

Jeżeli naprawdę chcesz mieć wybór na tym świecie, przede wszystkim musisz doprowadzić siebie do miejsca, w którym twoje doświadczanie życia jest przyjemne samo w sobie i czujesz się wspaniale. 

Wtedy zobaczymy, co do siebie przyciągniesz. 

Jeśli naprawdę jesteś wspaniały, będą się działy cudowne rzeczy. Jeżeli chodzi o karierę, małżeństwo, związki. Przytrafi ci się to, co najlepsze, bo sam siebie takim stworzyłeś. 

Zamiast pracować nad kimś i naprawiać go, jeśli pracujesz nad sobą i staniesz się tak wspaniały, że wszyscy chcą z tobą być, wtedy dopiero pojawia się wybór. 

Myślenie, że gdzieś jest druga połówka, bratnia dusza, że Bóg stworzył tylko jedną osobę właśnie dla ciebie. Ale w dzisiejszych czasach co dwa lata produkuje jeszcze jedną, tylko dla ciebie. To oczywiste, Bóg popełnia zbyt wiele błędów co do ciebie. 

Ciało potrzebuje drugiego człowieka, to zrozumiałe. Może psychologicznie też potrzebujesz drugiego człowieka, to zrozumiałe. Emocjonalnie potrzebujesz drugiego człowieka, ale dusza nie potrzebuje partnera. Dusza nie może potrzebować towarzystwa, nie potrzebuje partnera, ani też żadna osoba nie została stworzona specjalnie dla ciebie. 

To myślenie produkuje tylko wszelkiego rodzaju wyjątkowych „idiotów”. 

Jeżeli zrozumiesz, że jesteś jednym rodzajem „idioty”, a reszta jest „idiotami” innego rodzaju, to zrozumiesz ich nonsensy. Bo zrozumiesz, że ty msz swoje. 

Jeżeli myślisz, że jesteś doskonały, a Bóg wybrał cię i stworzył gdzieś indziej inną doskonałą osobę, zmierzasz do katastrofy. 

Jeśli zainwestujesz, głęboko się zaangażujesz, może wydarzyć się coś wspaniałego. Ale to z powodu twojej żarliwości, nie dlatego, że ta druga osoba jest fantastyczna. 

Nawet jeżeli wybierzesz kogoś głupiego, to nie ma znaczenia. Jeżeli się zaangażujesz, to może się okazać, że jest przepięknie. 

Jeżeli wybierzesz najmądrzejszą osobę na świecie, to może być katastrofa. 

W sumie wybierasz kogoś, kto jest twoim przeciwieństwem. Ale potem, jak upłynie trochę czasu, powoli zaczynasz oczekiwać, że stanie się taki jak ty. To poważny błąd. Jeżeli druga osoba stanie się taka jak ty, nie wytrzymasz z nią dwóch dni. Im bardziej ona będzie taka jak ty, tym bardziej będziesz chciał od niej uciec, tak jak uciekasz od siebie teraz. 

Ciesz się, że są inni. To cudowne, że nikt nie jest taki jak ty. Nie szukaj kogoś takiego jak ty.

Do tanga trzeba dwojga. 

„Kochać drugiego człowieka oznacza wielką pracę nad sobą.”

~ ks. Jan Twardowski

Udostępnij

Kategorie
warsztaty

Pokochaj Swój Cień

Pokochaj Swój Cień

stań do życia w Swojej PEŁNI!

Cień jest wszystkim tym, co powstrzymuje nas w życiu.
To ta część nas, która domaga się miłości i uwagi, nie otrzymawszy jej, obraca się przeciwko nam.
 
CIEŃ To uwięziony potencjał, widziany w negatywie.
 
Czasami jest tak, że strefa cienia dobija się do nas i może się przejawiać jako…
  • odczuwanie wewnętrznego braku, wewnętrznej pustki duchowej
  • lęk przed działaniem
  • brak wiary w siebie
  • niska samoocena
  • negatywne myśli – czarnowidztwo
  • krytykowanie siebie i innych
  • częste zmiany nastroju, napady złości, odczuwanie nienawiści
  • koszmary senne
  • pech, ciężar duchowy 
Jeżeli identyfikujesz w sobie opisane zjawiska, zapraszam Cię serdecznie do wzięcia udziału
w Warsztacie głębokiej pracy z podświadomością, podczas którego prawdziwie zbliżysz się do siebie.
Z miłością i akceptacją przyjmiesz te części siebie, od których się odwracałaś,
aby poczuć w siebie PEŁNIĘ swojego potencjału.
 
Przepracowany, pokochany cień przestaje być naszym wrogiem, sadystą i katem.
Odkrywa pozytywny aspekt potencjału, zapełniając dotkliwy brak, z jakim zmagał się umysł.
Tym samym przyczynia się do większej świadomości własnych możliwości i poczucia wewnętrznej pełni. Staje się w naszych oczach pełnowartościowym składnikiem Jaźni, który odtąd pracuje na rzecz harmonii, a nie dysharmonii.
 
Nagranie z warsztatu można nabyć pisząc do mnie na email
kontakt@terapeutkaduszy.com
  

Inwestycja: £50 (250 zł)

Czas trwania: około 6 godziny

Co będzie potrzebne: spokojne i bezpieczne miejsce, gdzie będziesz mogła/ mógł swobodnie poświęcić sobie czas. Warto przygotować sobie coś do pisania oraz coś do picia.

Jeżeli nie masz konta PayPal, po kliknięciu w przycisk „Pay with PayPal” pojawi się okienko, gdzie można wybrać opcję płatności kartą (w czarnej ramce). W razie problemów napisz do mnie.

Jeżeli jesteś zainteresowana/-y wzięciem udziału w kolejnej edycji na żywo, napisz do mnie tutazakończył

Co możesz osiągnąć podczas warsztatu:
  • Zrozumienie po co nam cień.
  • Akceptację dla swoich słabości.
  • Zrozumienie procesu życia
  • Zwiększenie życzliwości i szacunku dla własnej ułomnej ludzkiej natury.
  • Poczucie wewnętrznego spokoju i miłości.
  • Otoczysz się czułością i opieką.
  • Zwiększy się Twój poziom samoakceptacji.
  • Otworzysz się na siebie z miłością aby rozpocząć nowy etap swojego życia bliżej siebie.
“Obejmij całe swoje życie, zarówno światło jak i ciemność.
Tańcz ze swoim cieniem i przyjmij te części Siebie, którym zaprzeczałaś.
Przytul swoją przeszłość i wszystko to, co zostało ukryte i zanegowane.”
~ Denise Linn

Udostępnij lub zaproś znajomych

Kategorie
warsztaty

Pokochaj Siebie Najpierw

Pokochaj Siebie Najpierw

Milosc wwlasna warsztat

W poszukiwaniu najważniejszej miłości życia

Warsztat głębokiej pracy z podświadomością, podczas którego zbliżysz się do siebie z miłością, akceptacją i uznaniem.
Aby otrzymać miłość, trzeba się na nią otworzyć poprzez uznanie siebie godną miłości.
To może się zadziać tylko, gdy NAJPIERW W PEŁNI pokochasz Samą Siebie.
Podczas warsztatu nauczysz się jak słuchać, rozumieć i wspierać siebie.
Odkryjesz tajemnice swojego wewnętrznego świata,
aby stać się bardziej świadomą i szczęśliwszą.
 

Nagranie z warsztatu można nabyć pisząc do mnie na kontakt@terapeutkaduszy.com

Inwestycja: £50 (250 zł)

Czas trwania: około 5 godziny

Co będzie potrzebne: spokojne i bezpieczne miejsce, gdzie będziesz mogła/ mógł swobodnie poświęcić sobie czas. Warto przygotować sobie coś do pisania oraz coś do picia.

Jeżeli jesteś zainteresowana/-y wzięciem udziału w kolejnej edycji na żywo, napisz do mnie tutaj.

Jeżeli:
  • Pragniesz miłości, szukasz jej, czekasz na nią, jesteś chodzącym GŁODEM miłości… ale nic się nie dzieje.
  • Nie potrafisz albo boisz się mówić o swoich potrzebach i emocjach z obawy przed oceną ze strony innych.
  • Wciąż porównujesz się do innych i czujesz się od nich gorsza.
  • Jesteś bardzo krytyczna wobec siebie i nie potrafisz odpuścić.
  • Bardzo silnie reagujesz na słowa krytyki. Złościsz się szybko, albo „mielisz w sobie godzinami” to, co ktoś Ci powiedział.
  • Czujesz, że jesteś niewidzialna dla mężczyzn, dla awansów w pracy czy pieniędzy.
  • Często masz poczucie, że „powinnaś się zmienić” być „jakaś”, tylko nie taka, jaka jesteś.
To pomyśl, jak by to było gdyby to, o czym już przestałaś nawet marzyć, to, co głęboko zakopałaś na dnie swojego serca stało się rzeczywistością?
Jak by to było być w zupełnie innym miejscu. 
W miejscu, w którym stawianie siebie i swoich potrzeb na pierwszym miejscu jest dla Ciebie całkowicie naturalne.
W miejscu, w którym nie musisz zasługiwać na niczyją miłość.
W miejscu, w którym emanujesz naturalną, żeńską energią, która przyciąga wymarzone relacje.
 
Co może sprawić, że zmienisz sposób postrzegania siebie i znajdziesz się w innym miejscu?

Przede wszystkim Twoje własne zaangażowanie. Tak! Twoje własne! Może się zdziwisz, ale nic nie dzieje się samo. Aby efekt mógł zaistnieć, TY musisz zacząć działać.
Możesz to zrobić oczywiście sama, ale możesz również skorzystać z energii całej grupy podczas pracy na Warsztacie. Do czego serdecznie Cię zapraszam!
Podczas warsztatu:
  • Dowiesz się na jakim poziomie jest Twoja miłość do siebie
  • Przejdziesz 9 kroków do pokochania siebie
  • Uznasz swoje potrzeby i zaopiekujesz się nimi
  • Przyjmiesz swoje „wady”
  • Poznasz metody okazywania sobie miłości
  • Przejdziesz piękny proces przyjęcia siebie na nowo
  • Otoczysz się czułością i opieką
  • Zwiększy się Twój poziom samoakceptacji
  • Otworzysz się na siebie z miłością, aby rozpocząć nowy etap swojego życia bliżej siebie ❤️❤️❤️

Udostępnij lub zaproś znajomych

Kategorie
blog

Etykietki

Etykietki
Kim jest JA?

Ważne jest NIE to, by wiedzieć, kim lub czym jest „ja”. Tego nigdy się nie osiągnie. Ważne jest, aby odrzucić etykietki.

Jak mówią mistrzowie zen: „Nie szukaj prawdy, po prostu odrzuć swoje poglądy”. Odrzuć swoje teorie. Nie szukaj prawdy. Prawda nie jest czymś, czego się szuka, ona jest. Jeśli przestaniesz tkwić przy swoich poglądach, pojmiesz to.

Coś podobnego ma miejsce tutaj. Jeśli odrzucisz etykietki, którymi się posługujesz, zrozumiesz to. Co rozumiem przez termin „etykietka”? Każdą etykietkę, która możesz sobie wyobrazić, być może z wyjątkiem określenia „istota ludzka”. Ja jestem istotą ludzką. Jasne, oczywiście, ale niewiele mówiące.

Kiedy jednak mówisz: „Jestem człowiekiem sukcesu” – to jest to już głupotą. Sukces nie stanowi części twojego „ja”. Sukces jest czymś, co przychodzi i odchodzi, dziś może być twoim udziałem, jutro już nie. Sukces to nie jest „ja”.

Mówiąc: „Byłem człowiekiem sukcesu” – myliłeś się, pogrążony byłeś w ciemności. Utożsamiałeś się z sukcesem. To samo odnosi się do sytuacji, gdybyś powiedział: „Jestem nieudacznikiem, prawnikiem, biznesmenem”. Wiesz, co się stanie, jeśli zaczniesz identyfikować się z takimi rzeczami. Przylgniesz do nich, zaczniesz się martwić, że je utracisz i stanie się to źródłem twoich cierpień.

To właśnie miałem na myśli, kiedy poprzednio powiedziałem: „Jeśli cierpisz, to znaczy, że śpisz”. Chcecie znaku świadczącego o tym, że śpicie? Oto on. Cierpicie.

Cierpienie jest znakiem braku kontaktu z prawdą. Cierpienie dane jest ci po to, byś otworzył oczy naprawdę, żebyś mógł zrozumieć, że gdzieś jest jakiś fałsz, tak samo jak ból fizyczny mówi o jakiejś niewydolności, chorobie. Cierpienie wskazuje na istnienie fałszu. Wyzwala się w kolizji z rzeczywistością.

Kiedy twoje złudzenia zderzają się z rzeczywistością, kiedy fałsz zderza się z prawdą, wówczas pojawia się cierpienie. Poza tym nie ma cierpienia.

Anthony de Mello, Przebudzenie

Każdy zobaczy w tobie to, na co gotowa jest jego świadomość. 

~ Farida Sorana

Udostępnij

Kategorie
blog

Ciało bolesne

Ciało bolesne

Ciało bolesne.
Trauma odrzucenia.

Metoda pracy wg Eckhart Tolle z odrzuconymi częściami – ciało bolesne.

Każde bolesne emocjonalnie doznanie pozostawia po sobie osad cierpienia. Żyje ono w nas jeszcze długo po fakcie odrzucenia, miesza się z zadawnionym bólem, który wcześniej w sobie mieliśmy i wrasta w umysł i ciało. Zasada ta oczywiście dotyczy także wszystkiego, co wycierpieliśmy w dzieciństwie. Z nagromadzonego bólu powstaje negatywne pole energetyczne, wypełniające ciało i umysł. Jest to niewidzialny, odrębny byt.

Z bólu emocjonalnego powstaje bowiem ciało bolesne. 
Ma ono dwa tryby istnienia: utajony i czynny. U jednej osoby może przez dziewięćdziesiąt procent czasu pozostawać w uśpieniu, natomiast u innej, głęboko nieszczęśliwej, potrafi być stale aktywne. Niektórzy ludzie żyją niemal wyłącznie za pośrednictwem swojego ciała bolesnego, inni zaś mogą odczuwać jego obecność tylko w pewnych okolicznościach – na przykład w związkach osobistych albo w sytuacjach kojarzących się z niegdysiejszą stratą lub porzuceniem, z fizycznym bądź emocjonalnym zranieniem.

Ciało bolesne może dać znać o sobie pod wpływem jakiegokolwiek bodźca, zwłaszcza gdy uruchamia on echa dawnej bolesnej prawidłowości. Kiedy gotowe jest się obudzić, wystarczy myśl czy też niewinna uwaga kogoś z najbliższego otoczenia, żeby je uruchomić. Niektóre ciała bolesne są stosunkowo mało szkodliwe – trochę jak rozkapryszone dziecko. Zdarzają się też jednak złośliwe bardzo niszczycielskie jak istne demony. Niektóre ciała bolesne doprowadzają swoich żywicieli nawet do samobójstwa. Bardzo ważne jest obserwowanie własnego ciała bolesnego.

Należy zauważać w sobie wszelkie przejawy niezadowolenia: irytację, zniecierpliwienie, zasępienie, chęć czynienia krzywdy, gniew, przygnębienie, pragnienie, chęć aby w naszym związku osobistym pojawiła się nuta dramatu. Mogą one znaczyć, że ciało bolesne próbuje zbudzić się z uśpienia. Jeśli rzeczywiście się zbudzi, natychmiast należy je na tym przyłapać. Ciało bolesne walczy o przetrwanie – tak jak każdy byt. Przetrwać zaś zdoła tylko pod warunkiem, że skłoni nas, abyśmy bezwiednie z nim się utożsamiali. Może wyjść z ukrycia i przejąć władzę, „stać się nami” i za naszym pośrednictwem żyć. Potrzebuje nas jako narzędzia zdobywania „pokarmu”. Będzie się żywiło każdym doznaniem, które wibruje pokrewną mu energią – wszystkim, co rodzi nowy ból pod jakąkolwiek postacią: gniewu, skłonności niszczycielskich, nienawiści, rozpaczy, dramatycznych emocji, przemocy, a nawet choroby.

Gdy więc ciało bolesne nami zawładnie, stworzy ci sytuację, która odbije ku niemu energię, nastrojoną na jego własną częstotliwość, żeby mogło się nią karmić. Ból może się żywić tylko bólem. Nie może się żywić radością. Po prostu jej nie trawi.

Z chwilą gdy ciało bolesne przejmie władzę nad nami, nasz apetyt na ból wzrasta. Stajemy się ofiarą lub oprawcą. Chcemy wtedy zadawać cierpienie lub cierpieć Oczywiście nie jesteśmy tego świadomi. Warunkiem przetrwania ciała bolesnego jest nasze utożsamienie z nim i nieświadomy lęk przed konfrontacją z bólem, który w nas żyje. Jeśli nie spojrzymy na ten ból prosto w oczy, to będziemy musieli raz po raz na nowo go przeżywać. Ciało bolesne może wydawać się niebezpiecznym bytem, na którego nie mamy odwagi spojrzeć. Ciało bolesne nie chce, abyśmy mieli je pod bezpośrednią obserwacją i widzieli go takim, jakie jest. Kiedy zaczynamy je obserwować i ogarniamy je uwagą, pryska łącząca cię z nim więź utożsamienia. Pojawia się wyższy wymiar świadomości czyli przytomna obecność.

Jesteśmy wtedy świadkiem i obserwatorem poczynań ciała bolesnego.

Co się dzieje z ciałem bolesnym, gdy osiągamy wystarczającą świadomość, żeby przestać z nim się utożsamiać?

To nieświadomość stwarza ciało bolesne – świadomość przemienia. Z ciałem bolesnym nie należy walczyć. Próba podjęcia takiej walki wywołuje konflikt wewnętrzny, i powoduje jeszcze większy ból. Wystarczy je tylko obserwować. Kiedy obserwujemy ciało bolesne, akceptujemy je jako jedną z rzeczy, które w danej chwili istnieją. Ciało bolesne zbudowane jest z uwięzionej energii życiowej, która odszczepiła się od całości naszego pola energetycznego i zyskała chwilową autonomię w wyniku procesu utożsamienia z naszym umysłem.

Kiedy zaczniemy się wyzbywać poczucia tożsamości z ciałem bolesnym i staniemy się obserwatorem, ciało to jeszcze przez pewien czas będzie działało, próbując podstępem skłonić nas abyśmy znów z nim się utożsamiali. Na tym etapie może powodować bóle fizyczne w różnych częściach ciała, ale dolegliwości te ustąpią. Należy być na tyle obecnym, abyśmy mogli bezpośrednio obserwować ciało bolesne i czuć jego energię. Nie będzie wtedy miało władzy nad naszym myśleniem. Lecz gdy tylko zestroimy myślenie z polem energetycznym ciała bolesnego, utożsamiamy się z nim i znów zasilamy je własnymi myślami.

Na przykład jeśli dominującą częstotliwością energii ciała bolesnego jest gniew i rozpamiętujemy coś, co nam kiedyś zrobiono, albo planujemy odwet, znaczy to, że straciliśmy świadomość i ciało bolesne stało się „NAMI”. Gniew bowiem zawsze podszyty jest bólem. Jeśli ogarnia cię mroczny nastrój, wpadasz w negatywny tryb umysłu i zaczynasz rozmyślać o tym, jakie okropne masz życie – twoja myśl zestraja się z ciałem bolesnym, tracisz świadomość i jesteś narażony na ataki z jego strony.

Aby pracować z własnym ciałem bolesnym: skup uwagę na tym, co w sobie czujesz, zrozum, że uczucie to jest ciałem bolesnym, zaakceptuj jego obecność, nie myśl o nim i nie pozwól, żeby czucie ustąpiło miejsca myśleniu, nie osądzaj ani nie analizuj, nie twórz sobie z tego tożsamości, bądź tu i teraz, obserwuj to, co się w tobie dzieje, uświadom sobie obecność emocjonalnego bólu i obserwuj go.

Może się okazać, że perspektywa zerwania więzi tożsamości, łączącej cię z własnym bólem, budzi w tobie silny opór. Prawdopodobieństwo wystąpienia takiej sytuacji jest szczególnie duże, jeśli przez większość życia mocno utożsamiałeś się ze swoim emocjonalnym ciałem bolesnym i twoje poczucie własnego „ja” w całości albo w znacznej mierze opiera się na tym utożsamieniu. Wtedy z ciała bolesnego zbudowałeś sobie nieszczęśliwe ,ja” i wierzysz, że jesteś właśnie tą zrodzoną z umysłu fikcją.

Jeżeli tak jest to pod wpływem nieświadomego lęku przed utratą tożsamości pojawi się w tobie silny opór wobec wszelkich prób zerwania tej relacji utożsamienia. Będziesz wtedy wolał cierpieć niż pozbyć się nieszczęśliwego Ja”. Jeśli tak właśnie jest, obserwuj opór, który w sobie czujesz. Obserwuj przywiązanie do własnego bólu. Bądź bardzo czujny. Obserwuj tę szczególną przyjemność, jaką sprawia ci własna zgryzota. Obserwuj przemożną chęć mówienia lub myślenia o niej. Opór ustanie, jeśli go sobie uświadomisz. Będziesz mógł wtedy skupić uwagę wewnątrz ciała bolesnego, trwając przy nim jako przytomny świadek, i w ten sposób zapoczątkować jego przemianę. Tylko ty sam możesz to zrobić. Zadanie to potrafią również spełnić niektórzy terapeuci, pod warunkiem, że wznieśli się nad poziom umysłu i, pracując z klientem, umieją wzbudzić w sobie i utrzymać stan intensywnej, świadomej obecności.

Źródło: Eckhart Tolle „Potęga teraźniejszości”

 

Nie możesz cofnąć się i zmienić początku, ale możesz zacząć tam gdzie jesteś i zmienić zakończenie. 

~ James Sherman

Udostępnij

Kategorie
blog

Opętania, podczepy, ataki energetyczne

Opętania, podczepy, ataki energetyczne.

Jak sobie pomóc?

Dostajemy to, w co wierzymy a jednocześnie nie jest w stanie skrzywdzić nas to, w co nie uwierzymy.

  • Jeżeli uważasz siebie za osobę nie odporną i podatną na ataki energetyczne;
  • Jeżeli na codzień jest w tobie silnie aktywne przekonanie, że nie jestem dobrym człowiekiem;
  • Co jeśli sama jestem wampirem energetycznym?
  • Co jeśli jednak wierzę w zło i uznaję coś za grzeszne czy niegodne zaistnienia?
  • Co jeśli wierzę, że zasłużyłam na karę?
  • Co jeśli wstyd i poczucie winy często przejmują nade mną kontrolę?

Ciemny byt może zamieszkać w nas i jeżeli mu na to pozwolimy poprzez długotrwały stan obniżonych wibracji. Może zrosnąć się wewnątrz nas jako odrębna forma świadomości.

Po pierwsze i najważniejsze, należy zwrócić baczną uwagę na nasze lęki, które często przyciągają w naszą aurę dusze złośliwe, byty złośliwe, które często wnoszą w nasze życie to, czego bardzo się boimy. Pewnie, że ciężko powstrzymać nasze przyzwyczajenia, ale starajmy się nie dręczyć ciągle naszymi obawami, nie myśleć o tym wciąż i wciąż na nowo, bo za myślą idzie energia, a za energią wydarzenia. Nie przyciągajmy w nasze życie tego, czego tak bardzo nie chcemy.

Czasem będziemy podatni na podłączenia bytów, czy też spotkania z innymi duszami, wymiarami, z tego względu, że planując swoją inkarnację mamy za zadanie poznanie dusz, duchowości, tamtej strony. Być może też nauczenia się pomagania innym duszom. Brak akceptacji siebie wywołuje osłabienie naszej aury i możliwość podłączeń. Wszystkiego rodzaju uzależnienia, narkomania, alkoholizm, hazard, nieumiarkowanie przyciągają duszę z podobnymi uzależnieniami, albo byty dość złośliwe i demoniczne.

Są również miejsca, w których przebywając jesteśmy narażeni na ataki psychoenergetyczne. Są to w szczególności szpitale, cmentarze, ale również domy, w których ktoś umarł i nie pogodził się ze swoją śmiercią, a więc umarł śmiercią nagłą, może nawet samobójczą. Wkraczając w tego typu miejsca zawsze prośmy naszego anioła stróża o ochronę, otaczajmy się w myślach białym światłem.

Jak rozpoznać czy dziś w tobie mieszkają i zadomowiły się takie energie, które ty dokarmiasz i zasilasz swoją energią życiową?

Objawiają się one na przykład:

  • obsesyjnym myśleniem,
  • potrzebą zemsty na kimś i knuciu tej zemsty,
  • kompletnym odłączeniem od emocji w przejawie socjopatii,
  • w chronicznym poczuciu beznadziei i wyczerpania,
  • w depresji,
  • w emocjach i reakcjach agresywnych, których nie można opanować (atakach szału czy opętania),
  • uzależnieniu od narkotyków lub alkoholu.
Co samemu można zrobić kiedy zauważymy takie objawy?
  1. Warto zacząć od różnych sposobów wybaczania. Czy to w medytacji czy kontemplacji musimy zacząć od wybaczenia sobie i danie sobie prawa do nieświadomości, która doprowadziła nas do przebudzenia. To może wymagać nawet kilku podejść lub sesji.
  2. Kiedy wybaczanie sobie i innym zacznie się w nas pojawiać warto ugruntować to w sobie poprzez wypisywanie wszystkiego co potwierdza, że jesteś dobrym człowiekiem. To może okazać się bardzo trudne, bo ego może nie chcieć nas przepuścić do zobaczenia, czy tym bardziej do uznania tych drobnych przejawów dobroci w nas. Jeżeli to będzie trudne dla ciebie to możesz zacząć od tworzenia dobra na bierząco przez udzielanie pomocy lub dzielenie się chociażby uśmiechem, dziękowanie i docenianie tego co masz i co osiągnęłaś, możesz zapisać się do wolontariatu aby zacząć „tworzyć dobro” wokół siebie.
  3. Możesz również zacząć stosować różne techniki ugruntowywania się jak na przykład chodzenie boso po trawniku, przytulanie do drzew.
  4. Oddanie tego, czego już nie chcemy dokarmiać do ziemi albo odesłanie tam, skąd lub od kogo przyszło. Można oddać lub wytrząsać do ziemi, bo Matka Ziemia swoją energią uzdrawia i będzie wiedziała co zrobić, zneutralizuje i wykorzysta w najlepszy dla wszystkich sposób. Można strząsać potrząsając rękoma lub podskakując. Kluczowa jest tu oczywiście intencja. Oddanie tego z miłością i dziękczynieniem za to, że to ci służyło i ze świadomością, że już możesz się od tych energii uwolnić i robisz to mocą własnej woli.
  5. Generalnie postaraj się podnosić swoje wibracje. Metodami na to mogą być: wzmacnianie się w zaufaniu do siebie, ugruntowywanie siebie. Dla umysłu może się to wydawać bardzo proste, aż za proste.

    Stan wysokich wibracji u każdego człowieka jest indywidualny. Odpowiada takim stanom emocjonalnym, które są dla niego najbardziej korzystne. Może to być uczucie szczęścia, radości, spokoju lub ciszy, albo zwyczajnie poprzez brak poczucia zamartwiania się czymkolwiek. Każdy w sposób intuicyjny wie, co może mu pomóc osiągnąć stan błogości.

    Rób to, co sprawia Ci przyjemność: śpiewaj, tańcz, śmiej się, biegaj, ćwicz, medytuj, relaksuj się, maluj… Wibruj! ❤︎

Czarna magia

Przy uwalnianiu się od wpływów magicznych, potrzeba:

  • podnieść samoocenę (niezależnie od tego, co się dzieje w domu, niezależnie od tego co ci było wmawiane!),
  • wyrobić w sobie (odnowić – odkryć) niewinność,
  • wyrobić w sobie chęć do życia i radość z prostych, małych rzeczy, a przede wszystkim
  • poddać się Bogu (módl się, nawet jeśli nie czujesz Boga, ponieważ tak właśnie działa czarna magia – odcina od Boga, byś czuł się zagubiony, słaby, bezsilny!).
  • poczuć się bezpiecznie (przyjąć bożą opiekę i ochronę nad sobą).

Odtąd nie musisz już walczyć, nie musisz nikogo pokonywać. Wystarczy, że pokonasz swą niską samoocenę, że przekonasz się: “Jestem wystarczająco dobry, niezależny, wolny.”

Pamiętaj też, że tylko taki człowiek, który ma moc magii, jest podatny na działanie magii. Dlatego warto sobie oczyścić intencje dotyczące magii, oraz zrobić kilka dobrych sesji regresingowych.

Źródło: Leszek Żądło, Joanna Wiśniewska

Osłabienie naszej aury, a tym samym podatność na niebezpieczeństwa przyciągają również nagłe i niespodziewane, często traumatyczne wydarzenia w naszym życiu.

Udostępnij

Kategorie
blog

Wolność w miłości

Wolność w miłości

Będąc samemu szukamy drugiej osoby. Pragniemy doświadczać bliskości, miłości, związku. Czasem nawet ponownie postanawiamy otworzyć się na małżeństwo.

Osobiście długo myślałam o sobie, że to nie dla mnie, że ja się „do tego” nie nadaję. Pełna traum, blokad i programów od lat trzymałam się od tego z daleka. W skrytości ducha marzyłam jednak o miłości jak z romantycznej komedii, ale nie umiałam tego jakoś w sobie poskładać. Więc trzymałam się na dystans. 

Potrzebowałam czasu i przestrzeni dla siebie. By się poznać, uleczyć i uwolnić. W procesie przemiany przyszedł moment, aby stawić się do tematu partnerstwa, latami spychanego na margines.

Dojrzałam, oswoiłam emocje, wyczyściłam programy. Nadal się rozwijam, oczyszczam, uwalniam, odradzam. Teraz jestem gotowa. Gotowa być „Królową”. Gotowa na spotkanie „Króla”.

Przeszłam więc do działania. Otworzyłam profil na portalu randkowym i rozpoczęłam nową przygodę. Poszukiwanie Króla.

Jeden się nawet pojawił. Wywołał burzę i zniknął. Nawet nie doszło do spotkania. Nie musiało, aby pokazał mi jak daleko mi jeszcze do prawdziwej Królowej.

Ale czy taka Królowa w ogóle istnieje, a przede wszystkim, czy ja chcę się nią stać?

Wkrótce pojawił się nowy kandydat na Króla. Poczułam lekkość i odwagę aby się z nim spotkać. Poznałam pięknego człowieka. Całkowicie nowa energia, która płynęła z łatwością. Czułam spokój. Ukojenie. Radość.

Nagle jednak zmieniła się we mnie energia. Uświadomiłam sobie, że to nie jest to, czego chcę. I co teraz? A czego ja właściwie tak naprawdę chcę?

Kiedy zadałam to pytanie, uświadomiłam sobie, że próbuję brać odpowiedzialność za jego emocje. On robi sobie jakieś plany względem mnie, czegoś oczekuje. A co ze mną?

Zrozumiałam, że stałam się dla niego jak piękny kwiat, który chcemy zerwać natychmiast gdy go zobaczymy. Zabrać do domu, wstawić do wazonu, delektować się nim, cieszyć, kochać go nawet… nie zauważając, że on umiera w tym wazonie. Jesteśmy przy nim, troszczymy się, dolewamy wody… w oczekiwaniu na jego śmierć. A później płaczemy, że umarł. Nierzadko mamy do niego jeszcze pretensje, że tak szybko, że nas zostawił. A to przecież my pozbawiliśmy go życia, pozbawiając go wolności.

Zadałam sobie pytanie: czy ja chcę być takim kwiatem? Nagle moja bajka „żyli długo i szczęśliwie” prysła jak bańka mydlana.

Dlaczego w ogóle chciałam z kimś być?

Jak długo szukamy szczęścia na zewnątrz licząc, że ktoś nam je da, tak długo nie jesteśmy pełnią. Część mnie wołała „powinnaś z kimś być”, „powinnaś kogoś kochać”, „powinnaś tworzyć relację”. A ja pytam: kto to do mnie mówi? Czyj jest ten głos?

Wychowanie, rodzina, społeczeństwo, inni, wszyscy. A ja znów dałam się na to nabrać.

Piękne jest doświadczać drugiego człowieka, czuć jego energię, jego świeżość i wolność jaką ze sobą niesie.

Może ja chcę być kwiatem, któremu pozwoli się nadal rosnąć. Kocha się go za jego bycie i nie chce się go zawłaszczyć, zawładnąć nim, pozbawić go wolności. Kochać bezwarunkowo, bez oczekiwania i ograniczeń. Będę cię kochać jak „będziesz moja”, jak „będziesz ze mną”, „pod warunkiem, że ty będziesz kochał mnie”.

Ja tak nie chcę. Miłość stawia warunki jeżeli płynie z lęku i poczucia braku.

Uświadomiłam sobie, że szukam kogoś, kto sam będzie wolnym kwiatem i pozwoli mi również rosnąć. Oboje będziemy zachwycać się innymi i zachwycać innych. Pozwolimy cieszyć siebie i wzbogacać nie ograniczając. Nawet jeżeli nie mielibyśmy siebie na wyłączność.

Nie chcę być kochana w klatce. Chcę nadal żyć, doświadczać, cieszyć się, współodczuwać. I nie wyobrażam sobie życia z kimś, kto miałby mnie tego pozbawić.

Czy istnieje Król, który pragnie tego samego i nie odbierze mi wolności?

A może kiedy się spotkamy postanowimy rosnąć i trwać przy sobie już do końca naszych dni. Może przyjdzie nam doświadczać wspólnego życia w poczuciu zachwytu i wolności, a nie wzajemnych ograniczeń.

Myślałam, że jestem gotowa wyjść jeszcze za mąż. Po tym czego doświadczyłam teraz nie jestem już tego taka pewna. Wiem jedno, nigdy już nie pozwolę zerwać się i wstawić do wazonu. Nawet najpiękniejszego. Na szczęście jestem już na takim etapie, że niczego nie muszę. I mogę kochać wszystkie kwiaty bez zabierania ich do domu. Tego się teraz uczę. Miłości wolnej i bezwarunkowej.

Pragnęłam miłości jak z bajki. Uwielbiałam romantyczne historie i czekałam na mojego księcia. Jak dziwnie i jak dobrze mi teraz, kiedy tego już nie potrzebuję.

To wszystko pokazuje mi jak wiele jeszcze jest we mnie lęku przed zaufaniem drugiemu człowiekowi…

… a może to wewnętrzna mądrość, która każe mi ustalać swoje własne warunki bycia z kimś w partnerstwie. Własne zasady wolności w miłości.

Jeżeli kiedyś natrafiamy na siebie w zgiełku dnia, to prawdopodobnie mamy sobie coś do zaoferowania. Skoro się spotkaliśmy, choćby tylko na chwilę, to odnajdźmy sens naszego spotkania. Nie pozwólmy, aby się zmarnował. Wzbogaćmy przestrzeń naszym doświadczeniem siebie, szanując swoją jedność i odrębność. Powiązanie i wolność. Odkryjmy to i doświadczajmy siebie bez żądań i ograniczeń. Na zasadzie wolności i wymiany. Kto jest na to gotów?

To dotyczy wszystkich relacji: miłości, partnerstwa, przyjaźni, pracy. Trwają dopóki mamy sobie coś do zaoferowania. Mam tu na myśli lekcje i naukę płynącą z doświadczania siebie nawzajem w tej samej przestrzeni.

„Miłość jest wtedy, gdy dajesz człowiekowi wolność wyboru, a On wybiera Ciebie… każdego dnia”.

Udostępnij